Poniżej publikujemy treść listu, który został przedstawiony podczas poniedziałkowej konferencji, a potem wysłany do Prezesa Rady Ministra, Marszałkini Senatu RP, Marszałka Sejmu RP.
Szanowni Państwo,
Pragniemy Państwu uprzytomnić fakt, że mimo iż w Polsce od kilku lat władze sprawuje demokratyczny rząd, sytuacja kobiet jest nadal bardzo zła, a „demokratyczna” władza nie podejmuje żadnych poważnych, instytucjonalnych ani ustawowych działań, by skutecznie walczyć z dyskryminacją. Przypominamy więc, że demokracja to nie tylko wola większości i wolność indywidualna, ale również równość, w tym równość praw, szans i możliwości kobiet i mężczyzn.
Według ostatniego raportu European Institute for Gender Equality Polska ma najniższy wskaźnik siły mechanizmów instytucjonalnych działających na rzecz równości płci. Polityki publiczne i procesy budżetowania pomijają perspektywę płci, na czym tracą przede wszystkim kobiety.
Polska, jako jedyna wśród 159 państw, nie wykazała żadnych postępów we wdrażaniu praw kobiet w ramach Platformy ONZ i nie wysłała nawet raportu. Podobnie nie dostarczyła żadnych danych do Światowej Organizacji Zdrowia dotyczących przemocy wobec kobiet w Polsce. Nie przekazała również danych na temat równości Radzie Europy, mimo kilkukrotnie przekładanego (dla Polski) terminu. Wygląda to na świadome blokowanie dostępu opinii międzynarodowej do danych zarówno o statusie kobiet w Polsce, jak i o przemocy wobec nich.
Tymczasem przemoc domowa nadal jest ogromna. W Polsce 86% ofiar przemocy to kobiety, co najmniej 400 Polek rocznie ginie w wyniku przemocy partnerskiej, a według organizacji pozarządowych co 40 sekund kobiety doświadczają różnych form przemocy. Konwencja stambulska chroniąca kobiety i dzieci przed przemocą jest martwym dokumentem – obecny rząd, w przeciwieństwie do poprzedniego, nie zamierza jej wypowiedzieć, ale też nie robi nic, by wdrożyć ją w życie.
Kobiety w Polsce (i na Malcie), jako jedyne w Europie, nie mają pełni praw reprodukcyjnych. Nadal traktowane są jako osoby niedojrzałe, o których macierzyństwie ma decydować prawica polityczna i Kościół, a nie one same. Nie mają też dostępu do refundowanych środków antykoncepcyjnych ani edukacji seksualnej w szkołach, choć dostęp do wiedzy jest podstawowym prawem człowieka.
Opieka kobiet w ciąży i okołoporodowa pozostawia bardzo wiele do życzenia. Zamykanie oddziałów położniczych, zrozumiałe z ekonomicznego punktu widzenia, jest szkodliwe z punktu widzenia zdrowia kobiet i dzieci. Malejące wskaźniki demograficzne nie mogą być usprawiedliwieniem dla obniżania bezpieczeństwa kobiet, zwłaszcza że jest ono i tak bardzo niskie z powodu braku praw reprodukcyjnych oraz wzmożonej, agresywnej działalności ugrupowań antyaborcyjnych.
Dyrektywa Unii Europejskiej Women on Boards (UE 2022/2381), która wprowadza nakaz zwiększonego udziału kobiet w zarządach i radach spółek, nie jest wdrażana w życie, ponieważ ciągle napotyka na oparty na uprzedzeniach i stereotypach opór decydentów. „Szklany sufit” w Polsce jest betonowym sufitem.
Nie jest też wdrożona dyrektywa o jawności wynagrodzeń, dotycząca raportowania luki płacowej kobiet i mężczyzn, której celem jest zniesienie dysproporcji w płacach za tę samą pracę. Odpowiednia ustawa złożona przez Kongres Kobiet już rok temu wpłynęła do Sejmu, lecz nie jest w nim procedowana.
W szkołach nie funkcjonują żadne programy wspierające równość i przeciwdziałające dyskryminacji dziewcząt i mniejszości. Rządowi nie udało się nawet wprowadzić obowiązkowej edukacji zdrowotnej, która choć częściowo pełniłaby funkcje antydyskryminacyjne.
Dramatycznie, jeśli chodzi o równość, wygląda sytuacja w mediach opiniotwórczych. Według polskiej edycji Global Monitoring Project zaledwie 27% ekspertów i polityczek to kobiety, 86% polityków na antenie to mężczyźni, 85% przedstawicieli biznesu to również mężczyźni, 74% ekspertów z różnych dziedzin to mężczyźni, a 78% materiałów w mediach wzmacnia tradycyjne stereotypy płciowe. Media internetowe reprodukują ten męskocentryczny model.
Brakuje krajowej strategii na rzecz równości płci. Rząd nie powołał niezależnego, silnego organu do spraw równości ani w sposób transparentny kompetentnych pełnomocniczek/pełnomocników do spraw równego traktowania przy wojewodach. Funkcje te pełnią dziś… wolontariuszki. Powołana przez rząd ministra do spraw równości nie jest uposażona w materialne i osobowe środki niezbędne do realizacji jej statutowych zadań. W rezultacie jedyna instytucja stojąca na straży równości jest martwa.
Dobrym, lecz żałosnym obrazem relacji między kobietami a mężczyznami w Polsce jest niedawno powołana przez premiera RP Rada do spraw Przyszłości, w której znajduje się piętnastu mężczyzn i… trzy kobiety. Jeśli tak ma wyglądać przyszłość naszej demokracji, można zapomnieć o jej egalitarnym charakterze – przeciwko czemu ostro protestujemy i domagamy się natychmiastowych działań na rzecz realnej równości kobiet i mężczyzn.
Domagamy się więc w szczególności:
1. Zakończenia prac nad ustawą i szybkiego wdrożenia Dyrektywy 2023/970 dotyczącej raportowania płac w celu usunięcia luki płacowej między kobietami i mężczyznami.
2. Szybkiego wdrożenia Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2022/2381 z 23 listopada 2022 r. dotyczącej wprowadzenia obowiązkowych kwot w zarządach i radach spółek (tzw. „Women on Boards”)
3. Zmiany „ustawy kwotowej” dotyczącej wyborów do parlamentu RP, z 35% na 50 % reprezentacji każdej z płci na listach wyborczych metodą naprzemienną.
4. Wprowadzenia w życie wszystkich punktów Konwencji Stambulskiej ustanawiającej prawną, instytucjonalną i psychologiczna ochronę przed przemocą domową i realną pomoc dla jej ofiar.
5. Wprowadzenia silnej instytucji do spraw równości, której celem byłoby urealnienie zasad równości we wszystkich dziedzinach życia publicznego.
6. Uznania przez władzę praw reprodukcyjnych kobiet z prawem do edukacji seksualnej, refundowanych środków antykoncepcyjnych i prawa do aborcji.
Oczekujemy na wyznaczenie terminu spotkania, aby przedyskutować nasze postulaty i czym prędzej wprowadzić je w życie.