Polski English Français
Kongres Kobiet
Kongres Kobiet

  

Loading

Herstoria jest nam potrzebna właśnie teraz!

MANIEST O HERSTORYCZNEJ PAMIĘCI - Prof. Ewy Graczyk 

 

I. Szukać śladów

Trzeba zbierać dane.

Szukać śladów – rozproszonych, zagubionych.

rekonstruować osiągnięcia,

opowiadać biografie ujawniając zawarte w nich momenty innowacyjne. 

Najpierw widzimy pojedynczość kobiet w historii – tu jakaś królowa, tam autorka listów stała się słynną literatką, inna przebrała się za mężczyznę i bohatersko zginęła. Pojedyncze, w tłumie mężczyzn.

Dlaczego jest ich tak mało? Znamy odpowiedź, choć nigdy dość pamiętania o mechanizmach paraliżowania kobiet, trzeba znać do bólu dobrze mechanizmy nieobecności. Sfera publiczna była dla kobiet przez długie wieki niedostępna, edukacja bardzo ograniczona.

Można rozszerzyć tezy historyczki sztuki, Lindy Nochlin, na wszystkie wielkie kobiety z przeszłości.

Rozumiemy, dlaczego nie mogły, rozumiemy, na skutek jakich mechanizmów tylko wyjątkowy zbieg sprzyjających okoliczności i ogromnej woli sprawczej kobiet sprawił, że uzyskiwały chwilowy dostęp do sfery publicznej. Herstoria najpierw to ogromna praca dokumentacyjna, bo wszystkie nasze prekursorki - te, które coś osiągnęły w warunkach ekstremalnie trudnych trzeba ukazać i zrozumieć umieszczając je w ich własnym i w naszym kontekście historycznym. Tak jest z kobietami sławnymi.

Ale herstoria zajmuje się również poszukiwaniem kobiet w sferze dotąd niewidzialnej – w historii gospodarczej, lokalnej, w historii, która nie skupia się na wielkich ludziach, na ogromnych osiągnięciach, tylko opowiada o strukturach gospodarczych i społecznych o długim trwaniu, o wolno zmieniającej się codzienności, opowiada o tym, co wniosły w tę sferę kobiety.

Często anonimowe zapełniały zakony, przytułki, pracowały w wielkich latyfundiach i na chłopskich polach. Kobiety pracujące - chłopki, służące, uboższe mieszczki, potem robotnice, inteligentki. Artystki ludowe - hafciarki, tkaczki, śpiewaczki - miejskie aktorki pogardzane, choć i uwielbiane zarazem. Prostytutki swoją obecnością podgryzające fasadę uczciwego rodzinnego życia sfer uprzywilejowanych.

Praca zawodowa to ważna, choć często przerażająca droga do równouprawnienia.

 

II. Archiwum i metoda

Kiedyś badania herstoryczne osiągną taki stan ilościowy, dokumentacyjny, taką masę krytyczną, że zmienią badanie przeszłości en bloc. To, co nowego w danych, w materiałach źródłowych, rodzi nową metodologię badań, nowe instrumenty badawcze pozwalają zdobyć nowe informacje i zobaczyć znaczenie już znanych.

Żebyśmy zobaczyły i zobaczyli co zebrane fakty znaczą, musimy mieć uzbrojone oko, oko oprzyrządowane w nieznany w historii sposób. Tylko dzięki wymyślonym narzędziom i metodom coś widzimy w przeszłości i w przyszłości. Otrzymujemy nową wiedzę - i ogromną niepewność.                                    

Spojrzenie tradycyjnego historyka szuka wielkich ludzi w polu działania urządzonym i zdefiniowanym – ktoś jest wielkim filozofem, matematykiem, pisarzem. Jasne i (pozornie) jakby uniwersalne kryteria ukazują męską zazwyczaj świetność czy geniusz. Kiedy spojrzenie tradycyjnego historyka skupia się na kobiecych dziełach i czynach, coś mu nie pasuje. Relacjonuje kobiecą działalność, która często nie mieści się w ustalonych kulturowych ramach. Widzi, że zaburza ona ustalone podziały kulturowe, że osmotycznie je przekracza, czasem burzy. Tradycyjny historyk jest skłonny sadzić, że to, co wybitne kobiety robiły było jednak gorsze, herstoryczka jest skłonna sądzić, że było inne.

Jeśli ta ostatnia ma rację, trzeba zrewidować wiele dotychczasowych ustaleń, zmienić dotychczasowe kryteria wybitności. Kiedy pojawia się herstoria nic już nie jest ustalone raz na zawsze. Pojawiają się niezwykłe dane i wartości, z którymi tradycyjny historyk nie wie, co zrobić. Rodzi się także wielka niepewność. Również aksjologiczna niepewność. Może ona działać na korzyść kobiet, może też zwracać się przeciw nam.                                                      

I historia i herstoria jest też sprawą przyszłości, tego, co uda się wywalczyć dla teraźniejszych i przyszłych wolnych i twórczych kobiet. Widać to bardzo wyraźnie gdy spojrzymy na takie odmiany historii jak historia sztuki, literatury czy filozofii. Tam, gdzie najważniejsza jest kwestia kryteriów, które sprawiają, że niektóre osiągnięcia i dzieła uznawane są za znaczące, wybitne czy wielkie. Herstoria pozwala zobaczyć, w jak wielkim stopniu kryteria te są męskocentryczne.

Nie wiemy, gdzie jest granica - co jest tylko męskocentryczne a co jednak uniwersalne. Wiemy jednak na pewno, że kiedy twórczyniom coś się udało czy udaje, to nie dość że ich osiągnięcia były niedoceniane i lekceważone w ich czasach, ale także potem, aż do dzisiaj ich dzieła są podważane, wartość tak czy owak negowana.

Ja osobiście już nie wierzę w sprawiedliwość potomnych. Nie wierzę w późnego wnuka.

Pamiętacie Państwo na pewno słynną scenę z „Mistrza i Małgorzaty”, w której Szatan zwraca mistrzowi jego utracony i ukochany tekst mówiąc „rękopisy nie płoną”. Kobiece rękopisy jak najbardziej płoną, ciągle na nowo wpadają w otchłań zapomnienia. Ciągle na nowo wypadają z kanonu – i dzieje się to w zakamuflowany, podstępny sposób. Dowiadujemy się, że Eliza Orzeszkowa to nudziara, Marii Dąbrowskiej już nikt nie czyta, Zofia Nałkowska jest prawie nikim przy Witoldzie Gombrowiczu, a o Halinie Górskiej zapomniano zupełnie.

Ważne i cenione dziś pisarki nie mogą być pewne, że praca historyków literatury odda im sprawiedliwość. Bo choć pomiędzy sferą aksjologii i władzy nie ma równości, jedna hierarchia nie jest drugą, to jednak hierarchia patriarchalnych wartościowań, koniec końców zależna od władzy i siły, ciągle spycha kobiece sukcesy w dół – w lekceważenie i zapomnienie.

Dlatego musimy działać na wielu polach – na dłuższą metę, te które walczą o władzę i prestiż - działaczki i polityczki - pracują na rzecz tych, które zależą od aksjologicznych wskaźników, artystek i pisarek. Przepływ działa także w drugą stronę – wielki sukces malarki i artystki w minimalny, lecz realny sposób działa na korzyść polityczek. Kiedy zdobędziemy wystarczająco wiele władzy, nasze dzieła okażą się lepsze, bardziej znaczące. Wyjść z obszaru straty, z backlaszowego cyklu zapomnienia i lekceważenia,  można tylko pracując na wielu polach jednocześnie.

Polityka, społeczna działalność kobiet, kobieca twórczość artystyczna i intelektualna oraz innowacyjna herstoria są bardzo ważne i kiedy każda z tych domen robi swoje, gdy analizuje swoje granice i możliwości, wtedy w sumie, razem, wyprowadzą kobiety – w tym Polki - z domu wiecznej żałoby, z obszaru ciągłej straty.

 

III. Przeciw nacjonalizmowi

Mocna herstoria jest nam bardzo potrzebna w naszej obecnej, konkretnej sytuacji politycznej.

Niedoceniony nurt polskiej historii - którą powinna dopełnić i równoważyć herstoria – kreatywność siłaczek, aktywistek patriotycznych, kobiet budujących więzi społeczne, rewolucjonistek, emancypantek, działaczek związkowych, pisarek i artystek zaangażowanych politycznie – jest ogromnie ważnym dziedzictwem - to są nasze duchowe i polityczne matki. W XIX i XX wieku, kiedy walczyliśmy i pracowaliśmy dla niepodległości, to współudział kobiet w pracy i w walce pozwolił Polsce przetrwać i rozwijać się.

A po odzyskaniu niepodległości wielka część aktywistek wcale nie poszła do domu, większość z nich nie cieszyła się z odzyskania starego śmietnika, bo dla kobiet, które w niepodległej Polsce uzyskały prawa wyborcze, lecz nie miały większego wpływu na realną politykę, nie było żadnego starego śmietnika, wszystko było zadaniem do wykonania, wszystko było poszukiwaniem nowych rozwiązań. Rzesza kobiet w ruchach międzywojennej lewicy i centrolewicy, w ruchach ludowych  robiła to, co w czasach pozytywizmu –  pracowała u podstaw – nad edukacją klas nieuprzywilejowanych, działała w związkach zawodowych, w partiach politycznych, w tym w ruchach emancypacyjnych, w pomocy najsłabszym. Lektura Steru (na przykład) przynosi wiedzę, jak wiele rozumiały tamte feministki z tego, czym i my dziś się zajmujemy.

Można zaryzykować tezę, że o ile modelem jakby wyniesionym ponad konkretne realia męskocentrycznej polskiej kultury narodowej jest romantyzm, o tyle bohaterki polskiej herstorii pozostały wierne pozytywistycznej pracy u podstaw. 

Nie oznaczało to i nie oznacza żadnego epigoństwa, zwłaszcza dziś widzimy, że opowiadanie się za budowaniem społecznych więzi, za większą porcją egalitaryzmu, partycypacji i demokracji oddolnej ze świadomością, że tak rozumiana społeczna aktywność nie jest sferą idylliczną, że nie jest bezkonfliktowa, taka postawa jest nowoczesna i bardzo nam dziś potrzebna.

Polska odmiana herstorii układa się w opowieść o modernizacji z ludzką twarzą, w opowieść o modernizacji łączonej z dążeniem do większej spójności społecznej, działaniem na rzecz równości i sprawiedliwości. Taka postawa aktywnych kobiet pozwoliła polskiemu społeczeństwu przetrwać niewolę, nie dała się uśpić w międzywojniu, a po dwuznacznym dla Polek okresie PRL-u domaga się od nas obecnie przekształconej, nowatorskiej kontynuacji. 

Historia tradycyjna, często nacjonalistyczna czy sprzyjająca nacjonalizmowi, będąca opowieścią o militarnych najczęściej czynach wielkich Polaków jest historią, która nie potrafi otworzyć się na inny, kobiecy punkt widzenia. Nie może się otworzyć, bo herstoria zmodyfikowałaby polską historię fundamentalnie i nie pozwoliła posługiwać się historią jako narzędziem współczesnego nacjonalizmu (czy wręcz faszyzmu).

Mocna herstoria jest więc nam dzisiaj bardzo potrzebna. Kobiety, które pragną rzeczywistej równości, które nie są strażniczkami patriarchatu, nie powinny, nie mogą być nacjonalistkami. Między nacjonalizmem a kobietami, które chcą równych praw, jest zasadnicza sprzeczność. Ideologia nacjonalistyczna czysto słownie gloryfikując kobiety wyznacza nam miejsca opakowań na płody z jednej, a niewolnic seksualnych, z drugiej strony. Nie możemy się z tym pogodzić.

 

Prof. dr hab. Ewa Graczyk - Literaturoznawczyni i działaczka społeczna związana z Uniwersytetem Gdańskim od 1983 roku. Dyrektorka Instytutu Filologii Polskiej w latach 2008-2012. Od 2015 roku profesor zwyczajny w ?Katedrze Teorii Literatury i Krytyki Artystycznej. Współorganizatorka wraz z dr Moniką Pomirską jednej z pierwszych feministycznych konferencji w Polsce (Konferencja o Kopciuszku, Uniwersytet Gdański 2000).

Nominowana do Literackiej Nagrody Nike za 2004 rok za książkę Przed wybuchem wstrząsnąć. O twórczości Witolda Gombrowicza w okresie międzywojennym oraz nominowana do Nagrody Literackiej Gdynia za rok 2013 za książkę Od Żmichowskiej do Masłowskiej: o pisarstwie w nadwiślańskim kraju.