Polski English Français
Kongres Kobiet
Kongres Kobiet

  

Życiowa mądrość - nie populizm

Dodano: 16 lutego 2016

Chciałabym, żeby warunki, w jakich żyjemy, pozwalały na to, by kobiety stopniowo zwiększały swój udział w strefach społecznych, publicznych i politycznych. W domach już świetnie sobie radzimy. Dlatego uważam, że teraz jest pora na przeniesienie tych domowych umiejętności i doświadczeń na skalę makro.

Chciałabym także, żeby kobiety brały większy udział w decydowaniu o tym, co dotyczy życia całego społeczeństwa. Dlaczego? Ponieważ jestem psychologiem i wiem, że różnorodność postaw, poglądów czy doświadczeń jest bardzo korzystna i niesłychanie wartościowa. Kobiecy i męski punkt widzenia są tak samo ważne. Jeśli jednak dominuje tylko jedna strona, to powstaje niekorzystna dysproporcja, dysharmonia.

Gdyby kobiety mogły i chciały mówić pełnym głosem, to z pewnością więcej poświęciłyby z naszego wspólnego tortu, jakim jest dochód narodowy, na takie rzeczy, od których zależy jakość życia każdego Polaka. Od liczby czołgów i wojska jakość życia się nie poprawi.

O jakości życia świadczy natomiast chociażby taka sąsiedzka pomoc opieki nad dziećmi, gdy mama chce iść na zakupy. Takie sąsiedzkie świetlice są bardzo popularne w Danii. Tam małych dzieci prawie nie widzi się w sklepach. Jakość życia to również opieka nad seniorami. Ale taka, że ktoś odwiedzi ich, zainteresuje się, czego potrzebują, jakie leki biorą. Zaproponuje rozmaite zajęcia czy imprezy kulturalne i jeszcze transport na te zajęcia czy do teatru. Po prostu. I to jest ta jakość życia – jakością jest to, że coś się w tym życiu dzieje ciekawego, że jest taka możliwość. Bo wspólnota naszego życia wymaga od nas tego, żeby móc innym (choćby sąsiadom) zaproponować dokładnie to, czego, oni potrzebują.

I właśnie w ten sposób kobiety stopniowo mogłyby zacząć reorganizować nasze życie społeczne. Ludzie czuliby się bardziej zaopiekowani, zatroszczeni, spokojniejsi. Taka Polska mi się marzy, bo wiem, że jest możliwa. Ja widziałam takie miejsca na świecie. One istnieją naprawdę. Choćby w Skandynawii.

Uważam, że męskie pójście tylko w stronę myślenia o ekonomii, notowaniach giełdowych nie rozwiąże wszystkich problemów. Polaków trzeba edukować społecznie. Nie traktować ich jak bezwolne dzieci, niezdolne do samostanowienia.

Wierzę, że gdyby kobiety rzeczywiście chciały się zaangażować i miały do tego warunki, to prawdopodobnie powoli nasze społeczeństwo stawałoby się bardziej obywatelskie. Więcej uwagi zaczęlibyśmy zwracać na te decyzje, które są ważne dla wszystkich. Ale kryterium byłoby życiowe doświadczenie, mądrość i wrażliwość, a nie populistyczne i puste hasła.

 

Wysłuchała Agnieszka Wrzesień,

redaktorka naczelna magazynu “Kreatywne”

 

 

Ewa Woydyłło-Osiatyńska – Od początku zaangażowana w działania Stowarzyszenia Kongres Kobiet, członkini Rady Programowej Kongresu Kobiet.

- Doktor psychologii, terapeutka uzależnień.

- Dyrektorka Regionalnego Programu Przeciwdziałania Uzależnieniom Fundacji Batorego.

- Autorka wielu książek psychologicznych, m.in. „W zgodzie ze sobą”, „Podnieś głowę”, „Sekrety kobiet”, „My rodzice dorosłych dzieci”, „Dobra pamięć, zła pamięć”.

- Regularnie gra w tenisa (a także jeździ na rowerze, uprawia nordic walking, a zimą jeździ na nartach).

- Pasjonatka muzyki poważnej.

- Żona prof. Wiktora Osiatyńskiego.

- Ma dwie córki i dwóch wnuków.