Polski English Français
Kongres Kobiet
Kongres Kobiet

  

Silne razem! - także w mediach

Dodano: 8 grudnia 2015

"Media bez kobiet" – trenerki z różnych miejsc Polski przeszkoliła Anna Dryjańska, ekspertka równościowa. Kilkugodzinne zajęcia odbyły się w ramach projektu "Silne razem!”, współfinansowanego z Funduszy EOG. Media to czwarta męska władza. Kobiety mają w nich niespełna 1/4 głosu. Jak to jest, skoro statystyczny Polak jest Polką? (51,6 proc)?! Tak, to prawda, w mediach nie tylko mniejszości, ale też większość jest dyskryminowana.

Problem istnieje odkąd zaistniały media. Już w 1929 r. czasopismo „Kobieta Współczesna” sygnalizowało deficyt dziennikarek w redakcjach – było ich zaledwie 8 proc.

Obecnie, według badań z 2013 r. kobiety mają 23 proc. głosu w mediach. Wśród osób wymienionych w materiałach 79 proc. to mężczyźni. Grono ekspertów to w 81 proc. również mężczyźni. Zajmują się oni głównie tematami polityczno-społecznymi. Kobiety najczęściej podejmują tematy społeczne (35 proc.), genderowe (35 proc.), kulturalne (26 proc.), naukowe (24 proc.), sportowe (19 proc.) i religijne (zaledwie 5 proc.).

W artykułach pisanych męską ręką na temat polityczek uderzają niemerytoryczne konteksty. Kobiety występują też często jako bierny obiekt czyichś krzywdzących słów. Wiemy, że jest wiele dzielnych kobiet, jednak ich pozytywny obraz się nie przebija.

Co mogą zrobić aktywne kobiety, aby ich przekaz zaistniał w mediach? Po  pierwsze zapisać się do bazy ekspertek, www.ekspertki.org, z której przychylne kobietom redakcje mogą korzystać, szukając gości do programów lub zbierając materiały do artykułu. Niejedna z nas powie: „jaka ze mnie ekspertka?!” Więc aby zdobyć się na ten krok, należy najpierw popracować nad poczuciem swojej wartości, przestać być przesadnie krytyczną wobec siebie. Wiele organizacji, takich jak my, Stowarzyszenie Kongres Kobiet, oferuje warsztaty wspierające kobiety, warsztaty z autoprezentacji. Warto też wiedzieć – potwierdzają to dziennikarze – że panowie nie mają z tym problemu, czy dostatecznie orientują się w temacie. Nie trawią ich dylematy, czy nie za grubo wypadną w kamerze.

Podsumowując – apelujemy do dziennikarek i dziennikarzy, by zdobyły_li się na poszerzenie swoich sprawdzonych, zmaskunalizowanych, a dla widzów nudnych kręgów eksperckich o tzw. świeżą krew. Może – ku ich zaskoczeniu – debata zyska na merytoryczności i kulturze? A jeśli chodzi o oglądalność, to może warto byłoby się skoncentrować nie na ilości, a jakości widzów? Przynajmniej w telewizji publicznej, w końcu misja zobowiązuje.

Ewa Maciąg