Polski English Français
Kongres Kobiet
Kongres Kobiet

  

Rzeczy, które robią wszystkie kobiety, a o których nie masz pojęcia

Dodano: 1 listopada 2016

To jest tłumaczenie tekstu z bloga na amerykańskim The Huffington Post, napisanego przez Gretchen Kelly - pisarkę, matkę i blogerkę.

Tekst ważny, tym bardziej dziś, kiedy wreszcie zaczynamy się buntować przeciw pogardzie i przemocy wobec kobiet. Słowa szczególnie skierowane do mężczyzn, choć nie tylko.

 

Rzeczy, które robią wszystkie kobiety, a o których nie masz pojęcia

 

Następnym razem, kiedy usłyszysz jak kobieta mówi, że ma dość słuchania seksistowskich uwag, nie lekceważ jej odczuć. Wysłuchaj jej.

Za każdym razem, kiedy zaczynam mówić o problemach kobiet (strój, kultura gwałtu, seksizm, etc.), słyszę komentarze: Nie masz ważniejszych tematów? Czy to naprawdę aż taki dramat? Chyba jesteś trochę przewrażliwiona. Spójrz na to bardziej racjonalnie.

Za każdym razem...

I za każdym razem zastanawiam się, jak oni mogą nie rozumieć tego, co do nich mówię.

I chyba znalazłam odpowiedź.

Oni nie wiedzą.

Nie wiedzą, czym jest strategia uniku, wtapiania się, cichego przyzwolenia.

Nic dziwnego, skoro nawet my kobiety, które stale tego doświadczamy, nie zawsze jesteśmy tego świadome. Ale wszystkie przez to przeszłyśmy.

Wszystkie nauczyłyśmy się (intuicyjnie lub w wyniku doświadczeń), jak bagatelizować sytuacje dla nas niekomfortowe. Jak uniknąć wkurzenia faceta lub narażenia się na niebezpieczeństwo. Każda z nas wielokrotnie udawała, że nie słyszy obelg czy uwłaczających komentarzy pod swoim adresem. Albo też niepewnie się uśmiechała, słysząc niestosowne uwagi. Każda z nas łykała złość, gdy nie traktowano jej poważnie lub zwracano się niej protekcjonalnie.

To nie jest przyjemne uczucie. Czujemy się wtedy lepkie. Brudne. Ale robimy to, bo mogłybyśmy się narazić na niebezpieczeństwo, zostać zwolnione lub po prostu zwyzywane od suk. Więc wybieramy najmniej niebezpieczne wyjście.

Nie mówimy o tym codziennie. Nie zwierzamy się z tego naszym chłopakom, mężom czy przyjaciołom za każdym razem, kiedy nas to spotyka. Bo to jest tak częste, tak powszechne, że nauczyłyśmy się to „ogarniać”.

Więc może oni nie wiedzą.

Może oni nie wiedzą, że, mając zaledwie 13 lat, musiałyśmy już spławiać dorosłych mężczyzn gapiących się na nasze piersi. Że faceci w wieku naszego ojca podrywali nas, kiedy w wakacje dorabiałyśmy w sklepie. Pewnie nie wiedzą też, że w liceum chłopak, z którym nie chciałyśmy się umówić, wysyłał nam potem ohydne sms-y. Albo, że nasz szef regularnie poklepuje nas po pupie. Z pewnością nie wiedzą, że przez większość czasu uśmiechamy się przez zaciśnięte zęby. I patrzymy w inną stronę lub udajemy, że niczego nie zauważyłyśmy. Pewnie nie mają też zielonego pojęcia, że to się dzieje regularnie. Że to się stało rutyną. Tak bardzo przewidywalną, że ledwo to zauważamy.

To jest tak powszechne, że staramy się to ignorować i bagatelizować.

Nie pokazywać tłumionego gniewu, strachu i frustracji. Wystarczy zdawkowy uśmiech lub chichot, żeby się przy tym nie zatrzymywać. Staramy się wyciszać. Bagatelizować. Zarówno w środku jak i na zewnątrz. Nie mamy wyboru. Inaczej doszłoby do konfrontacji, a większość z nas nie czuje się na siłach.

Nauczyłyśmy się, jak sobie z tym radzić już we wczesnym dzieciństwie. Bez nazywania tego. Nie zauważając, że inne dziewczynki robią to samo. Ale stawałyśmy się ekspertkami od unikania konfliktów. Obserwując otoczenie i szybko oceniając ryzyko związane z taką lub inną naszą reakcją.

"Taka jest dzisiejsza rzeczywistość nas, kobiet. To udawanie, że seksizm nie istnieje, bo czujemy, że nie mamy innego wyjścia."

Szybko odhaczamy w głowie naszą listę kontrolną. Czy on wygląda na brutalnego, wkurzonego? Czy jest ktoś w pobliżu? A może on tylko próbuje być dowcipny, w żałosny sposób? Czy moja odpowiedź przysporzy mi kłopotów w szkole/w robocie/mojej reputacji? W kilka sekund decydujemy czy ustawiamy gościa czy odpuszczamy. Czy idziemy na starcie czy skręcamy w inną stronę, grzecznie się uśmiechamy czy udajemy, że nic nie widziałyśmy/słyszałyśmy/poczułyśmy.

To się dzieje cały czas. I nie zawsze umiemy ocenić, czy sytuacja jest dla nas bezpieczna czy nie jest.

A to szef robi coś niestosownego. Albo klient odmawia napiwku, póki się nad nim nie nachylimy. Może być podpity kolega, który próbuje z nami "coś więcej", choć już wcześniej jasno usłyszał, że nie jesteśmy zainteresowane. Lub też facet, który się wkurza, kiedy nie chcemy się z nim umówić/zatańczyć/napić.

To się zdarza naszym koleżankom. Tak często i na tak wiele sposobów, że stało się normą. I nie obrażamy się. Do chwili, kiedy poczujemy się zagrożone. Kiedy dowiedziałyśmy się, że "kolega", który się do nas dobierał, zgwałcił kogoś następnego dnia. Kiedy szefowi udało się nas pocałować w Sylwestra (tak, jak się odgrażał za każdym razem, gdy zostawaliśmy sami w biurowej kuchni). Tych razów się nie zapomina. To o nich może opowiemy naszym przyjaciołom, chłopakom, mężom.

A te inne razy? Te wszystkie razy, kiedy czułyśmy się nieswojo lub niespokojnie, ale nic takiego się nie wydarzyło? Wtedy wracamy do swoich spraw i już o tym nie myślimy.

To jest dzisiejsza rzeczywistość nas, kobiet.

To udawanie, że seksizm nie istnieje, bo czujemy, że nie mamy innego wyjścia.

To skurcz żołądka, bo znów musiałyśmy się zachowywać „jak gdyby nigdy nic”, żeby nie mieć kłopotów.

To uczucie wstydu i wyrzuty, że nie postawiłyśmy się temu typowi, temu, który nas wystraszył, ale raczej nic by nam nie zrobił. Chyba.

To trzymanie palca na przycisku "dzwoń" w telefonie, kiedy idziemy same po nocy.

To ściskanie w dłoni kluczyków, kiedy idziemy do samochodu, na wypadek gdybyśmy potrzebowały broni.

To kłamanie i mówienie, że mamy chłopaka, żeby spławić nachalnego faceta.

To konieczność odwracania się w zatłoczonym barze, na koncercie lub jakimkolwiek innym miejscu, żeby zobaczyć, kto maca nas po tyłku.

To frustrująca świadomość, że nawet jeśli złapiemy go na gorącym uczynku, to raczej nie odważymy się nic powiedzieć.

To grzeczne odpowiedzenie na powitanie nieznajomego, którego mijamy na parkingu w centrum handlowym. To udawanie, że nie słyszymy jego wrzasków, kiedy nie chcemy się zatrzymać i z nim pogadać. Za kogo ty się uważasz? Masz jakiś problem? Głupia pizda.

To nie mówienie o tym przyjaciołom, rodzicom czy mężom, bo to część naszej codzienności.

To prześladujące nas wspomnienia, gdy padłyśmy ofiarą molestowania, napaści lub gwałtu.

To opowieści naszych płaczących przyjaciółek o molestowaniu, napaści lub gwałcie.

To świadomość, że zagrożenie w sytuacjach, w których musimy wybierać, czy reagujemy, czy odpuszczamy, są naprawdę realne. Bo znamy zbyt wiele kobiet, które były ofiarami molestowania, napaści lub gwałtu.

"Być może zaczynam zdawać sobie sprawę, że wzruszanie ramion i udawanie, że nic takiego się nie stało, nikomu nie pomoże."

Ostatnio uświadomiłam sobie, że wielu mężczyzn być może nie wie tego wszystkiego. Słyszeli o takich sytuacjach, może nawet byli ich świadkami i może nawet interweniowali. Ale prawdopodobnie nie mają pojęcia, jak często to się zdarza. Że to ma właściwie wpływ na wszystko, co mówimy, co robimy i jak to robimy.

Może musimy lepiej im to wytłumaczyć. Może powinnyśmy przestać udawać, że tego nie ma i bagatelizować to w duchu.

Faceci, którzy wzruszają ramionami lub wyłączają się, kiedy mówisz o seksizmie w naszej kulturze, nie są źli. Po prostu nigdy nie doświadczyli tego, co Ty. A my nie mówimy tak naprawdę o tym, czego jesteśmy świadkami lub czego doświadczamy na co dzień. Więc skąd mieliby wiedzieć?

Więc może fajni faceci z naszego otoczenia nie mają pojęcia, z czym musimy się zmagać na co dzień.

A może to już tak bardzo stanowi część naszej codzienności, że nie pomyślałyśmy o tym, żeby im powiedzieć...

Zrozumiałam, że oni nie zdają sobie sprawy z ogromu tych sytuacji, ani z tego, że tak wygląda nasza rzeczywistość. Więc tak, kiedy wkurzam się, bo jakiś typ skomentował obcisłą spódnicę jakiejś dziewczyny, oni nie zawsze rozumieją, o co mi chodzi. Kiedy mam dość seksistowskich zachowań na co dzień, kiedy słyszę co przeżywa moja córka i jej koleżanki... Oni nie zdają sobie sprawy, że to tylko czubek wielkiej góry lodowej.

Chyba zaczynam rozumieć, że nie mogę oczekiwać od mężczyzn, że zrozumieją, jak bardzo seksizm jest wszechobecny, jeśli nie będziemy im o tym mówić i pokazywać na bieżąco. Że mężczyźni nie mają również pojęcia, że kobiety muszą się mieć na baczności nawet wtedy, kiedy idą do sklepu. Muszą być uważne, nawet podświadomie, na otoczenie i potencjalne zagrożenia.

Chyba zaczynam rozumieć, że wzruszanie ramion i udawanie, że nic takiego się nie stało, nikomu nie pomoże.

Bagatelizujemy.

Mamy pełną świadomość naszej słabości. Zdajemy sobie sprawę z tego, że jakby facet na parkingu chciał, to by zrobił to, co chce, bo jest od nas silniejszy.

Tak to jest być kobietą.

Seksualizuje się nas, zanim zrozumiemy co to znaczy. Stajemy się kobietami, zanim stracimy niewinność. Jesteśmy narażone na obleśne spojrzenia i komentarze, zanim skończymy podstawówkę. Ze strony dorosłych mężczyzn. Czujemy się nieswojo, ale nie wiemy, co zrobić, więc udajemy, że nic się nie dzieje. Bardzo szybko uczymy się, że reagowanie na zaczepki może być dla nas niebezpieczne. Wiemy, że jesteśmy słabsze fizycznie. Że chłopcy i mężczyźni pokonają nas, jeśli zechcą. Więc bagatelizujemy.

Więc następnym razem, kiedy kobieta powie Ci, że ktoś gwizdnął za nią na ulicy i poczuła się nieswojo, nie lekceważ jej uczuć. Wysłuchaj jej.

Następnym razem, kiedy żona Ci powie, że ma dość bycia nazywaną „kotkiem” w pracy, nie wzruszaj ramionami. Wysłuchaj jej.

Następnym razem, kiedy jakaś kobieta powie, że ma dosyć wysłuchiwania seksistowskich uwag, nie bagatelizuj tego. Wysłuchaj jej.

I następnym razem, kiedy twoja dziewczyna opowie Ci, że jakiś facet rozmawiał z nią w taki sposób, że poczuła się nieswojo, nie lekceważ tego. Wysłuchaj jej.

Wysłuchaj jej, bo nie doświadczasz tego, co ona.

Wysłuchaj, bo ona niczego nie wymyśla, nie przesadza, nie wyolbrzymia.

Wysłuchaj jej, bo prawdą jest, że ona sama lub któraś z jej znajomych była ofiarą molestowania, napaści lub gwałtu. I ona wie, że to może ją spotkać w każdej chwili.

Wysłuchaj jej, bo zwykły komentarz od nieznajomego może ją zmrozić.

Bo może stara się, by jej córki nie przeżywały tego co ona.

Bo wysłuchanie i wrażliwość na drugiego człowieka pomagają.

Po prostu wysłuchaj.