Polski English Français
Kongres Kobiet
Kongres Kobiet

  

Premier Donald Tusk. Wystąpienie podczas VI Kongresu Kobiet (10 maja, PKiN Warszawa)

Dodano: 15 lipca 2014

“Kongres Kobiet już dawno przestał być forum dyskusji, a stał się jednym z największych lobby w polskim życiu publicznym, i to w dobrym tego słowa znaczeniu.” “Ta fala, którą wywołałyście kilka lat temu, podnosi się – moim zdaniem – coraz wyżej i z pewnością może zmyć także pewnych polityków. Może tych za bardzo ostrożnych, za bardzo powściągliwych w niektórych kwestiach.” “Wygrywajcie, nawet jeśli czasem przeciwko mnie!” – mówił w swoim oficjalnym wystąpieniu podczas VI Kongresu Kobiet premier Donald Tusk. Od Kongresu minęły dwa miesiace. Przypomnijmy sobie słowa premiera, które z dzisiejszej perspektywy nabierają nowej treści. 

Nie jestem debiutantem w tej roli, jaką wyznacza mi Kongres Kobiet, a mimo wszystko przed każdym Kongresem mam coraz większą tremę, ponieważ – wbrew pozorom – dobrze pamiętam, o co wam chodzi, o czym dyskutujecie z roku na rok coraz ambitniej i coraz skuteczniej.

Kongres Kobiet już dawno przestał być forum dyskusji, a stał się jednym z największych lobby w polskim życiu publicznym, i to w dobrym tego słowa znaczeniu. Jeśli jest tak, że wiele rzeczy udało wam się zmienić w ciągu tych kilku lat, a ciągle nie jesteście zadowolone, bo licznych spraw nadal nie udało się załatwić, to jest to wystarczający powód, żeby Kongres Kobiet trwał dalej – rok, dwa, pięć lat, bo zdajemy sobie sprawę, że wiele rzeczy w Polsce będzie podlegało zmianom ewolucyjnym, a nie rewolucyjnym. Ja też otwarcie mówię, że – tak, jak co rok – nie ze wszystkimi postulatami zgadzam się w stu procentach, ale jest to kwestia różnicy poglądów i raczej nie wynika z różnicy płci, tylko z dość oczywistego faktu, że każde z nas – kobieta czy mężczyzna – ma własny zestaw poglądów i dlatego często spieramy się o niektóre szczegółowe rozwiązania. Ale chcę powiedzieć, że w przygniatającej większości przypadków miałyście panie rację. Nawet jeśli nie wszyscy faceci mieli wystarczająco dużo refleksu, żeby w odpowiednim momencie te racje zrozumieć, dzisiaj na pewno rozumieją je lepiej. Ja też należę do tej grupy, która stara się coraz lepiej je rozumieć, chociaż na pewno nie jestem prymusem.

Chcę bardzo pogratulować Danusi Huebner. Jestem z niej naprawdę bardzo dumny, coraz bardziej się też jej boję. Ona jest premierką w Gabinecie Cieni, który stanowi polityczne przywództwo Kongresu Kobiet. Coraz częściej – nie tylko raz do roku na tej sali – słyszę, że czas na zmianę formuły i że ktoś powinien się przenieść być może do gabinetu cieni, a ktoś z Gabinetu Cieni powinien przenieść się do tego gabinetu prawdziwego. I prawdopodobnie ten scenariusz może się zdarzyć jeszcze za naszego życia. O jednej rzeczy chcę powiedzieć – na pewno możemy mieć wspólną satysfakcję, że jednak raz do roku jakąś kwestię możemy uznać  za załatwioną – nawet, jeśli nie do końca… Dzięki przede wszystkim kobietom w Sejmie, a także mojej koleżance tutaj, Danucie Huebner, suwak – jak sądzę – jest praktycznie rozstrzygnięty. Będzie pytanie o kwestię techniczną – czy ma dotyczyć całej listy, czy jej górnej połówki, pewnie posłowie będą się o to kłócić, ale suwak moim zdaniem jest kwestią definitywnie rozstrzygniętą.

Co roku rozmawiamy też o związkach partnerskich. W tej kadencji parlamentu mieliśmy przetestowaną możliwość przegłosowania pozytywnego rozwiązania, ale przegraliśmy. To nie jest problem długiego trzymania w biurku czy szufladzie projektów na ten temat – już raz próbowaliśmy przegłosować pewne rozwiązania i w tym Sejmie nie zyskały one akceptacji większości. Ja uważam, że postęp jest bardzo wyraźny, natomiast prawdopodobnie będziemy potrzebowali w Polsce jeszcze trochę czasu, żeby w parlamencie znalazła się większość na rzecz tego rozwiązania, i ta większość nie pojawi się tylko z tego tytułu, że ktoś głośniej na mnie dzisiaj nakrzyczy. Trzeba wygrać wybory. Ta fala, którą wywołałyście kilka lat temu, podnosi się – moim zdaniem – coraz wyżej i z pewnością może zmyć także pewnych polityków. Może tych za bardzo ostrożnych, za bardzo powściągliwych w niektórych kwestiach. Ja pewnie w waszych oczach w niektórych sprawach też się do tych osób zaliczam, ale wasza siła rośnie, więc jestem przekonany, że jeśli nie po dobroci to innymi metodami doprowadzicie do realizacji swoich celów. Jednak pamiętajcie, proszę, o tym, że w wielu sprawach macie we mnie sojusznika. Jeśli za dwa lata będziecie miały poczucie triumfu, bo znajdzie się ktoś, kto potrafi to pociągnąć szybciej i mocniej, będę pierwszym, który wam pogratuluje.

Jeszcze raz wszystkiego dobrego!

Szczególnie serdeczne słowa kieruję do pani Rusłany i dzielnych kobiet z Ukrainy. Pierwszy kontakt w czasie Majdanu nawiązaliśmy z panią Olga Bohomolec. Miałem wtedy poczucie, że jeśli takie kobiety jak Olga Bohomolec i Rusłana są na Majdanie, to znaczy, że to jest poważna i odpowiedzialna sprawa. Okazało się, że one miały rację i my mieliśmy rację. To właśnie te kobiety były gwarancją, że to ważna, mądra i słuszna sprawa. Dołączam się do waszych gratulacji pod ich adresem.

Wszystkiego dobrego!

Wygrywajcie, nawet jeśli czasem przeciwko mnie!