Polski English Français
Kongres Kobiet
Kongres Kobiet

  

"PORWANE. Boko Haram i terror w sercu Afryki"

Dodano: 29 marca 2017

Face to book czyli zaczytana w lekturze książki „PORWANE. Boko Haram i terror w sercu Afryki” wydawnictwa Czarne. Autorem jest Wolfgang Bauer, niemiecki reporter i korespondent wojenny.

 

 

Książka toczy się dwutorowo: z jednej strony autor daje nam wgląd w aktualną sytuację polityczną i gospodarczą w Nigerii oraz opisuje powstanie i rozwój Boko Haram, niezwykle okrutnej organizacji terrorystycznej, o której wiadomo mniej niż o dyktaturze Korei Północnej. Terrorystyczna sekta, na czele której stoi fanatyczny bojownik islamski Abubakar Shekau „wyrosła na obszarze, który należy do najbiedniejszych na świecie: w Kotlinie Czadu, gdzie schodzą się granice takich krajów jak Niger, Czad, Kamerun i Nigeria, większość ludności żyje za mniej niż dolara dziennie”. W tym regionie 61% ludności żyje w biedzie absolutnej, dzieci nie chodzą do szkół a trzy czwarte mieszkańców to analfabeci. Z biedy i konfliktów wyrastały tam coraz bardziej radykalne ruchy. Boko Haram to najmłodszy i najgorszy wytwór chaosu, żerujący na słabości państwa nigeryjskiego. Szacuje się, że organizacja liczy obecnie 50 000 zbrojnych ludzi i dąży do utworzenia własnego kalifatu na granicy Nigerii i Kamerunu. O Boko Haram międzynarodowa publiczność usłyszała w kwietniu 2014 roku, kiedy to bojówki BH porwały 276 dziewcząt z internatu szkoły w Chibok i uwięziły w nieznanym miejscu. Tak właśnie działa Boko Haram: porywa dzieci i kobiety, zaś mężczyzn zabija albo wciela do armii. Strategia organizacji oparta jest na terrorze, zastraszaniu, mordach, porwaniach i gwałtach : bojówki po wejściu do wioski mordują wszystkich mężczyzn, porywają dzieci i kobiety do rodzenia dzieci islamistom lub do niewolniczej pracy.

Drugim torem książki są świadectwa porwanych dziewcząt i kobiet, którym udało się zbiec z obozów niewolników. Kobiety i dzieci, do których dotarł autor, to świadkowie niewyobrażalnych aktów przemocy i nieludzkiej brutalności. Ich relacje spisane są inną czcionką niż pozostały tekst, większą i grubszą, a za każdym ze słów kryje się ból, łzy, rozpacz i gniew. Większość z nich opowiada o koszmarze porwań, rozdzieleniu dzieci od rodziców, o tragicznych warunkach życia w buszu: bez wody, prądu, podstawowych wygód, bez toalety, jedzenia czy materaca do spania. Kobiety w obozach były zastraszane, poniżane, bite i gwałcone, na siłę konwertowane na islam i siłą wydawane za mąż. Wiele z nich zachodziło w ciążę ze swoimi oprawcami i rodziło dzieci gwałcicieli. Jeśli kobietom udało się uciec, to wracały do spalonych wiosek, zburzonych domów, do rodzin zdziesiątkowanych mordami.

Jeśli chcecie wiedzieć, jak może wyglądać piekło kobiet - to przeczytajcie tę książkę. Piekło kobiet istnieje w XXI wieku. Istnieje w sercu Afryki, ale też tam, gdzie toczą się wojny: w Syrii, Iraku, Libii. Nie zanosi się na to, by to piekło szybko się zakończyło.

Kobiety, dzieci i całe rodziny mieszkające na podbitych przez Boko Haram terenach pozbawione są pomocy państwa: finansowej, ekonomicznej czy psychologicznej. Ze wszystkim muszą radzić sobie same: z głodem, biedą, traumą. Żyją w lęku i strachu przed kolejnymi porwaniami. Żyją w świecie pełnym dzikości, grozy i niebezpieczeństw. Ich najgroźniejszym wrogiem jest inny człowiek „a dokładniej mówiąc - mężczyzna”.

Nie mają przyszłości- a pragną tylko pokoju i spokoju dla swych rodzin, pragną kupować ziarno i zbierać plony, chcą otworzyć stoiska na targach, chcą posyłać dzieci do szkoły.

Jeśli myślicie, że terror Boko Haram nas nie dotyczy, że może nas nie interesować i nie obchodzić - to jesteście w błędzie. Jak pisze autor: „Nie wolno nam ignorować przemocy Boko Haram. Jeśli przymykamy oczy na czyjąś przelewaną krew, wkrótce będziemy patrzeć na własną” gdyż „Żadne szaleństwo, które wybucha w jakimś kraju tego świata, nie ogranicza się w naszych czasach tylko do jego terytorium”. „Nie możemy się dłużej ukrywać. Świat zmalał […] fala uderzeniowa odległych eksplozji bombowych też nas szybko dosięgnie”.

 

Autorka tekstu: Halina Salgarolo