Polski English Français
Kongres Kobiet
Kongres Kobiet

  

„Polityka kultury” - relacja z panelu z VII Kongresu Kobiet

Dodano: 28 września 2015

„Polityka kultury” – relacja z panelu w Centrum Kultury podczas VII Kongresu Kobiet (12 września 2015 r.)

Prowadząca:

Kazimiera Szczuka – historyczka literatury, krytyczka literacka, publicystka, pisarka.

Udział:

Krystyna Kofta – pisarka, felietonistka;

Manuela Gretkowska – pisarka, scenarzystka, felietonistka;

Krzysztof Dudek – adwokat, dyrektor Narodowego Centrum Kultury.  

Co to jest polityka kultury? Od definicji tego enigmatycznego pojęcia prowadząca panel Kazimiera Szczuka rozpoczęła dyskusję z panelistami. Krystyna Kofta stwierdziła, że „polityka kultury to polityka, która włazi w kulturę i nie zawsze jest to dobre.” Manuela Gretkowska dopowiedziała, że polityka kultury oznacza „bardzo mało środków”. Gretkowska zarysowała sytuację pisarzy w innych krajach europejskich: polscy pisarze zarabiają np. w Niemczech, są stypendia, bo tam jest polityka kultury. – Tu nigdy nie dostałam stypendium – mówiła Gretkowska, przypominając, że jest dyrektywa unijna (i Polska ją podpisała), na mocy której za każde wypożyczenie książki w bibliotece autor powinien dostawać pieniądze. – Nikomu nie zabieramy pieniędzy, chcemy tylko tego, z czego Państwo nas okrada – stwierdziła Manuela Gretkowska. W Szwecji niedawno pisarze dostali podwyżkę w bibliotekach za wypożyczenia ich książki. Według Gretkowskiej państwo polskie to autorytet kryminalny (innymi słowy – złodziej).

Krzysztof Dudek ad vocem odpowiedział, że kultura jest zawsze ostatnia w budżecie i jeśli są jakieś cięcia, to zawsze dotkną kultury. Według dyrektora Narodowego Centrum Kultury, polityka kultury to funkcja kultury w polityce. Zatrważający jest fakt, że w Europejskiej Karcie Praw Człowieka nie ma zapisu o prawie do kultury – Narodowe Centrum Kultury zabiega, by wpisać tam to prawo.

Według kolejnej prelegentki, Krystyny Kofty, w latach PRL- u kultura była bardzo ważna dla polityki, polityka zawłaszczała kulturę. Były tylko wydawnictwa, w których można było wydawać. Na „szybkiej ścieżce wydawniczej” wydawali pisarze władzy. Kultura i literatura wtedy była ważniejsza niż w tej chwili. Teraz natomiast – zdaniem Krystyny Kofty – jest tak, że jest inny bożek – pieniądz. Jest wolny rynek, tylko że ten wolny rynek powoduje, że debiutant ma utrudniony start.

Krzysztof Dudek odpowiedział, że Narodowe Centrum Kultury przyznaje stypendia debiutantom, ale budżet roczny na te stypendia nie jest imponujący. Opowiedział, jak próbowali za pieniądze z budżetu państwa zatrudnić znanych na świecie pisarzy, by w przystępny sposób napisali o bitwie pod Grunwaldem (przed rocznicą 600-lecia bitwy). Zgłosił się Ken Follet, który zaproponował 8 mln dolarów za napisanie takiej książki. W rezultacie o bitwie pod Grunwaldem napisał Szczepan Twardoch – za zdecydowanie mniejsze pieniądze.

Manuela Gretkowska wytłumaczyła, że – jeśli nie można piratować filmów i muzyki – to dlaczego w jawny sposób okrada się autorów w bibliotekach? Kultura w Polce – obojętnie, jaka partia rządzi – jest nieważna, artyści muszą sami sobie radzić. Gretkowska wyjaśniła wszystkim, że pisarz zarabia 2 zł od książki, której cena to 40 zł – 38 zł zabiera państwo. – Chiński robotnik zarabia więcej – stwierdziła.

Głosy z publiczności były krytyczne w stosunku do tego, co robi państwo i samorządy w kontekście wsparcia czytelnictwa i kultury szeroko rozumianej. Wywiązała się żywiołowa dyskusja, z której wnioski nie nastrajają optymistycznie. Zmniejszenie liczby lektur w szkole na pewno nie zachęca młodzieży do czytania. Poza tym książki są drogie i ludzi nie stać na nowości, a państwo traktuje kulturę po macoszemu. Przeciętnie polska rodzina czyta rocznie jedną książkę. To mniej niż w Czechach, na Węgrzech, w Słowacji. W Polsce czyta ok. 1,5 proc. całego społeczeństwa i jest to i tak lepszy wynik niż jeszcze kilka lat temu. Manuela Gretkowska jest zdania, że „tego problemu nie można już omijać w dyskusji publicznej, jeśli nie chcemy być społeczeństwem idiotów.”

Na zakończenie Krystyna Kofta zauważyła, że najwięcej w Polsce czytają więźniowie. W kontekście zbliżających się wyborów parlamentarnych powiedziała, że nie chciałaby czytać tylko tego, co jej wskaże władza. Ważne jest, by czytać to co się chce. – Żeby ludzie mieli powód, by aspirować do elity – zakończyła spotkanie Kofta.

Justyna Zembrzycka