Polski English Français
Kongres Kobiet
Kongres Kobiet

  

Nie chcemy wyciąć mężczyzn

Dodano: 8 marca 2016

Zdj.: www.m.krytykapolityczna.pl

WARAKOMSKA: NIE CHCEMY WYCIĄĆ MĘŻCZYZN

Zastąpić facetów kobietami? Nie o to nam chodzi.

Patrycja Wieczorkiewicz: Kim są współczesne feministki?

Dorota Warakomska: To kobiety nowoczesne i nowocześnie myślące. Często spotykam kobiety, także konserwatystki, które odżegnują się od feminizmu, a po krótkiej rozmowie odkrywają, że obawiały się go zupełnie niesłusznie – przez stereotypy i uprzedzenia. Określenie kojarzy im się negatywnie, bo ciągle słyszą, że feminizm to, obok gender, najgorsza zaraza społeczeństwa. Według mnie każda kobieta, która wierzy, że nie jest gorsza ze względu na swoją płeć, jest feministką.

Problemem jest słowo i kiepski PR?

- Związane z nim negatywne skojarzenia i nieświadomość. Kobiety często nie rozumieją, że ich płeć ma znaczenie. Nie zauważają, że gdyby urodziły się mężczyznami, dostawałyby o sześćdziesiąt procent wyższą emeryturę, łatwiej byłoby im dostać się na szkolenie za granicą, znaleźć dobrą pracę, awansować. Jeśli kobiecie udaje się osiągnąć sukces zawodowy, to zazwyczaj dlatego, że włożyła w to dwa razy więcej wysiłku, niż ten sam sukces wymagałby od mężczyzny, a także dlatego, że inne kobiety walczyły i walczą, by miała taką możliwość.

Kobiety – także na prawicy – powinny feministkom podziękować, bo to dzięki nim mogą dziś z wysokich urzędów szydzić z feminizmu?

- Gdyby nie sufrażystki, które walczyły o to, by kobiety w Polsce miały prawo głosować i kandydować w wyborach, a także piastować wysokie urzędy, dziś nie mielibyśmy szefowej rządu Beaty Szydło. Beata Kempa, Małgorzata Sadurska, Marzena Wróbel i wszystkie te panie, które publicznie udają, że nie mają ze swoją płcią nic wspólnego, a feminizm kreują na największego wroga ex aequo z gender, nie byłyby tu, gdzie są, gdyby nie sufrażystki i feministki.

Myślę, że z argumentem o prawie do głosowania czy sprawowania państwowych funkcji zgodziłaby się większość kobiet, które słowa „feminizm” nie lubią. Jednak te same kobiety niekoniecznie podpiszą się np. pod powszechnym dostępem do aborcji – jednym z głównych postulatów feministek.

- Tu również mamy do czynienia z wielkim nieporozumieniem. Ludziom wmawia się, że walczymy o aborcję, a my walczymy o prawo do niej. To istotna różnica. Jeżeli aborcja jest z poglądami danej kobiety niezgodna, nikt nie namawia jej, by postępowała wbrew swojemu sumieniu. Przedstawiany przez konserwatystów obraz wygląda tak, jakbyśmy chciały, chcieli zmuszać kobiety do usuwania ciąży, mówić im, że nie powinny rodzić poczętych dzieci. A tak wcale nie jest...

CAŁY WYWIAD na http://m.krytykapolityczna.pl/

Fragment wywiadu Patrycji Wieczorkiewicz z Dorotą Warakomską dla Dziennika Opinii Krytyki Politycznej.