Polski English Français
Kongres Kobiet
Kongres Kobiet

  

Loading

Mam dość słuchania o aborcji

Dodano: 6 października 2016

Mam dość słuchania o aborcji

 

Mam dość słuchania o aborcji. Tak jakby w tym wszystkim rzeczywiście szło o aborcję! A to nie o nią chodzi. Do niej dochodzi ponieważ wcześniej, dużo wcześniej, pozwoliłyśmy, by inni decydowali o naszej autonomii, wolności, zdrowiu i życiu. Nikomu, kto głosuje za projektem Ordo Iuris nie zależy na ograniczeniu liczby aborcji. Zależy im tylko na ograniczeniu praw kobiet i aby w tym celu aborcja była zakazana. Nie o życie chodzi, ale o życia zniewolenie.

Kto bowiem decyduje o płodności człowieka, decyduje o człowieku!

I mam dość słuchania o tym, że projekt Ordo Iuris bądź pomysły PiS są pro life. To są projekty niosące zgryzotę, chorobę i śmierć. Nie takimi metodami chroni się życie, jeśli by tu o życie, a nie o władzę i zniewolenie kobiet szło.

Ustawa z 1993 roku o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności ciąży wyraźnie określa zobowiązanie władzy wobec ludzi; a kobieta to człowiek. Ta ustawa obowiązuje. Była i jest lekceważona i przez poprzednie i przez obecny rząd. Możemy to zmienić!

Władza uznaje istnienie praw reprodukcyjnych, uznaje prawo każdego – także kobiety, do swobodnej, autonomicznej, dojrzałej, samodzielnej decyzji w sprawie potomstwa.

I z tego powodu zobowiązuje się i gwarantuje każdej kobiecie:

  • dostęp do nowoczesnej wiedzy,
  • dostęp do edukacji seksualnej;
  • dostęp do poradnictwa;
  • dostęp do nowoczesnej antykoncepcji, w tym do antykoncepcji doraźnej;
  • do badań prenatalnych w ciąży;
  • do realnego zapewnienia rodzinom dzieci chorych wsparcia finansowego, psychologicznego, społecznego
  • dostęp do środków umożliwiających korzystanie z praw reprodukcyjnych; w tym do aborcji.

Aborcja to tylko drobny wycinek praw reprodukcyjnych.

Na co dzień, systematycznie, świadomie – szarżując sumieniem, religią, prywatą – lekceważy się wciąż obowiązujące prawo nazywając handel ciałami, zdrowiem, życiem i autonomią kobiet kompromisem.

Obowiązujące prawo wymaga dostrzeżenia przemocy wobec kobiet, problemu zgwałceń także małżeńskich i pogardliwego pozostawienia samym sobie zarówno opiekunów, rodziców osób z różnymi niesprawnościami, jak i ich samych. Co zrobiono, by to zmienić? PiS dwa razy głosował w 2014 roku przeciwko funduszom na rzecz Zakładów Leczniczo-Opiekuńczych, w których przebywają dzieci bardzo kalekie, porzucone przez rodziców niezdolnych do zajęcia się nimi; państwo o nich po prostu zapomniało, a PiS odmówił finansowego wsparcia.

Islandki chciały pokazać swoim mężczyznom, to, co myślę, Polscy mężczyźni doskonale wiedzą. Są świadomi, że kobiety to 90 proc. pracowników administracji, usług i pracowników domowych, osób zaangażowanych w opiece społecznej i służbie zdrowia. Wiedzą, jaką rolę odgrywają kobiety, i są bardzo zainteresowani utrzymaniem nas kobiet w niewiedzy i w poczuciu niemożności zmiany. Stąd ta akcja powinna przede wszystkim otworzyć oczy kobietom. Ludzie, którzy są źle traktowani, mają często głębokie przekonanie, że nic więcej im się nie należy, że musi być, jak jest.

Zagrożenie stereotypem, gdy przyswaja się poczucie, że jest się z racji płci, mniej wartym nie odbywa się na zasadzie komunikatu: „drogie panie, jesteście gorsze”, tylko metodami pozawerbalnymi. Nawet posłanka wie, że musi być nazywana posłem, by być potraktowana serio. I jeszcze powoła się przy tym na Konstytucję i nie zastanowi, iż fakt, że Konstytucja w ogóle jej nie przewidziała, świadczy raczej o niskiej wrażliwości jej twórców, a nie o niej. Nie pomyśli, bo na poziomie pozawerbalnym już dawno zinternalizowała, że jako kobieta ma mniejszą wartość.

To, że można nas, połowę populacji Rzeczpospolitej Polskiej, traktować przedmiotowo, lekceważyć nasze zdrowie i jakość życia, świadczy o wielkiej słabości kobiet. Podobnie jak to, że dopuściliśmy odzyskując wolność, aby od 1993 roku, ciałami, zdrowiem i życiem kobiet rozliczać polityczne zależności i nienależne długi między mężczyznami u władzy a mężczyznami w sutannach.

Ordynarny handel autonomią kobiet, kobiecym ciałem, zdrowiem  i życiem nazwaliśmy kompromisem.

 

Aborcja powinna być legalna, bezpieczna i rzadka.

Rzadka jest wtedy, gdy jest legalna i bezpieczna. Gdy władza wywiązuje się z wiążącego ją obowiązku respektowania prawa ludzi do świadomych, dojrzałych decyzji w sprawie potomstwa. Zapewnia wówczas dostęp do wiedzy, do informacji, do poradnictwa, do nowoczesnych środków antykoncepcyjnych, badań prenatalnych, do in vitro, a także do aborcji.

Skoro pozwala się współżyć już z piętnastolatkami to znaczy, że już tak młodym dzieciom władza jest zobowiązana zapewnić możliwość czynienia dojrzałych wyborów. To nie tylko kwestia edukacji seksualnej, ale i gwarancja bezpieczeństwa, wolności od zgwałceń, przemocy i przymusu pokątnego usuwania niechcianych ciąż. Niechciana ciąża to najczęściej dowód i wskaźnik na lekceważenie przez władzę swoich zobowiązań i pogardy wobec kobiet. Usuwanie ciąży - które jeśli władza będzie się wywiązywać z przestrzegania prawa do planowania rodziny, powinno być rzadkie – powinno być legalne ze względów społecznych do 12. tygodnia.

Tego wymaga poszanowanie autonomii człowieka. Chcemy na to wpływać? Stwórzmy warunki społeczne, w których osoby z Downem będą w pełni korzystać ze swego potencjału i taka ciąża nie będzie przerażeniem. Powiedzmy STOP gwałtom i przemocy wobec kobiet. Zagwarantujmy równy udział mężczyzn w pielęgnacji i opiece małych dzieci i równie wysokie pensje i równą reprezentację dla kobiet. Skończmy dyktować kobietom do czego są i szczuć je prawem karnym. Ciąża ma być radością, a nie pułapką. I uznajmy, że jeśli kobieta nie może urodzić, to nie jest to ani pani, ani moja sprawa, ani polityków, ani biskupów. To wyłącznie sprawa tej kobiety i jej sumienia.

Nawet wtedy, gdy na wieść o ciąży rzucił ją partner, bądź właśnie straciła pracę. To też względy społeczne. Choć brzmi jak bzdet, to bywa sytuacją bez wyjścia.  

Szwecja, Holandia, Dania, Finlandia, wszędzie tam, gdzie jest prawo do usuwania ciąży do 12. tygodnia, rodzi się więcej dzieci niż w Polsce, jest też mniej dzieci porzuconych.

W Sejmie słychać teksty, że jak jest zgwałcona, to niech urodzi i odda do adopcji. To forma przymusowej surogacji. Gdyby kobieta chciała zostać surogatką, okazałoby się, że jest to sprzeczne z prawem, bo niemoralne. Gdy decyzja należy do kobiety rzecz staje się niemoralna, nienaturalna, zakazana. Gdy o kobiecie decydują politycy przydaje się temu wymiar świętości, moralności i prawa.

I decydują na ostro. W projekcie Ordo Iuris człowiekiem definiuje się połączonie w jajowodzie komórki męskiej i żeńskiej. Oderwano więc definicję człowieka i dziecka poczętego od ciąży. Zniesiono zobowiązania władzy do przestrzegania praw reprodukcyjnych. Odebrano edukację, informacje, prawo do środków antykoncepcyjnych. Zlikwidowano obowiązek badań prenatalnych. Zamiast lekarza wprowadzono policjanta, prokuratora i strażnika więziennego. Kryminalizacji poddano już poronienie a kobiecie zamiast prawa do opieki lekarskiej i psychologicznej zafundowano status przestępczyni. Zakazano in vitro i wyeliminowano diagnostykę prenatalną.

To, właśnie to zagraża zdrowiu i życiu płodów, dzieci i kobiet. Lekarze też znajdą się w pułapce. Kiedy kobieta zacznie ronić, ale płód będzie żywy, lekarz będzie musiał poczekać, aż kobieta zacznie umierać, żeby podjąć działania. Jeśli zareaguje wcześniej, może odpowiadać karnie, bo zaszkodził płodowi. Ale jeśli kobieta umrze, odpowie karnie za jej śmierć. Co zrobi, będzie źle. Jak to wpłynie na chęć do wykonywania rzeczywistej, dobrej diagnostyki? Ciężarna kobieta praktycznie zostanie bez pomocy.

I to jest dowód wprost na to, że nie chodzi tu o życie, ale o kontrolę na kobietami. To jest grupa, która ma wiedzieć, że one i ich ciała są do dyscyplinowania, regulowania, podporządkowania i uprawiania na nich i ich kosztem rozgrywek politycznych służących jedynie utrzymaniu się przy władzy.  

Ważne, by już od dziś  zacząć wymagać przestrzegania obowiązującego prawa. Kobiety już wiedzą, że mogą to osiągnąć. 

 

Do pobrania: OPINIA PRAWNA na temat projektu ustawy o zmianie ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalnosci przerywania ciazy (Dz. U. z 1993 r. nr 17, poz. 78 ze zm.) oraz ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (Dz. U. nr 88, poz. 553 ze zm.). Stan prawny na dzien 5 kwietnia 2016 r.

 

Prof. Monika Płatek

prawniczka, kryminolożka, kierowniczka Zakładu Kryminologii w Instytucie Prawa Karnego na Wydziale Prawa i Administracji UW

Ministra Sprawiedliwości w Gabinecie Cieni Kongresu Kobiet