Polski English Français
Kongres Kobiet
Kongres Kobiet

  

Konwencja antyprzemocowa dziś – czy i jak działa? Praktyka

Dodano: 19 października 2015

Wprowadzona przed kilkoma miesiącami Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej to najbardziej znana konwencja w polskim społeczeństwie. Jest słynna z uwagi na pojęcie gender (płeć społeczno-kulturowa), do którego się odnosi. Konwencja stanowi standard europejski, a u nas – jak zauważył panelista, adwokat Grzegorz Wrona, konsultant Poradni Rodzinnej na warszawskim Ursynowie – wciąż traktowana jest jako fanaberia.  

Dla przypomnienia podsumujmy podstawowe fakty: 92 proc. ofiar przemocy domowej to kobiety, ¾ z nich jej nie zgłasza. Skala zjawiska jest ogromna, niewielka liczba zgłoszeń to wierzchołek wierzchołka góry lodowej. Jeśli ofiarą jest mężczyzna, sprawcą prawie zawsze jest mężczyzna, jeśli sprawcą jest kobieta, ofiarą nie jest mężczyzna, prawie zawsze jest to inna kobieta. O tym statystyki zazwyczaj milczą… Blisko 90 proc. sprawców dostaje wyroki w zawieszeniu, przez co poczucie bezkarności sprawców jest nieograniczone. A profilaktyka tego zjawiska kuleje. Mamy masę służb pierwszego kontaktu, nikt nie udziela pomocy długookresowo, ani specjalistycznie. Jakość pomocy jest kiepska.

Właśnie o problemach w zwalczaniu przemocy i narzędziach, jakie wprowadza konwencja, rozmawiali specjaliści i specjalistki, stykający się na co dzień z problematyką przemocową na konferencji w Naczelnej Radzie Adwokackiej 15 października 2015 r. Praktyka ta wygląda inaczej z punktu widzenia adwokata, prokuratora, kuratora sądowego, policjanta, pracownika poradni rodzinnej, pracownika opieki społecznej, czy też przedstawiciela lub przedstawicielki organizacji pozarządowej, działającej na rzecz ofiar przemocy. Jak najskuteczniej im pomóc pomimo oporu materii – gąszczu przepisów, starych przyzwyczajeń, braku środków, braku współpracy ze strony zastraszonej ofiary? Aby sprostać temu zadaniu, konieczne jest sprawne współdziałanie wielu podmiotów, a najpilniejsze działania to:

– natychmiastowa izolacja sprawcy

– zapobieganie wtórnej wiktymizacji.

Niezbędne w tym celu jest:

– właściwe zdefiniowanie pojęcia „przemoc domowa”

– precyzyjniejszy sposób zbierania danych.

Natychmiastowe usunięcie sprawcy z domu jest kluczowym zadaniem, nawet wtedy, kiedy nie jest dowiedzione, że czyn popełnił. Istnieje oczywiście możliwość zaistnienia pomyłki, ale wydaje się to być znacznie mniejszym złem. Jeśli to nie działa, oznacza to w praktyce brak pomocy.

Wtórnej wiktymizacji sprzyjały dotychczasowe procedury. Ograniczenie ilości przesłuchań ofiary z pięciu do zaledwie jednego, za to udokumentowanego nagraniem, odbywającego się w tzw. przyjaznych pokojach, które dotychczas wykorzystywano do przesłuchań dzieci, skrócenie czasu procedowania z pięciu tygodni do maksimum półtora tygodnia, zapewnienie wykonywania wszystkich czynności przez jedną osobę tej samej płci – to działania chroniące ofiarę oraz jej i tak nadszarpnięte poczucie godności. Wszystkie działania powinny dawać jej przede wszystkim wiarę w pomyślny obrót sprawy, czyli skuteczną i szybką pomoc. Trzeba jednak rozumieć, że ofiara niekoniecznie pragnie ukarania sprawcy, jej najbliższej, wciąż kochanej osoby. Potrzeba wiele empatii, żeby zrozumieć tok myślenia ofiary, skutki jej uwikłania w cykl przemocowy. System nie może też wymagać od ofiar, żeby brały na siebie ciężar udowodnienia sprawcy jego winy. Chodzi tu o częste zjawisko wycofywania oskarżeń i wręcz „znikania” ofiar. Kiedy zgłasza się bita kobieta, pojawia się pytanie, o co jej chodzi, zauważyła Renata Durda, kierowniczka Pogotowia Niebieska Linia. Kiedy kobieta dostarcza dowody znęcania się nad nią, zostaje podejrzana o fabrykowanie dowodów przeciwko mężowi np. w procesie rozwodowym. Trudno się zatem dziwić, że kobiety nie mają zaufania do prokuratury, żałują swojego zgłoszenia i w efekcie wycofują zeznania. Zadaniem prokuratury jest obecnie ściganie tego typu przestępstw z urzędu, czyli także wtedy, gdy ofiara rezygnuje z zeznań, z wykorzystaniem w tym celu wszelkich do tej pory niewykorzystanych praktyk. Wokół skrzywdzonej kobiety należy stworzyć taki klimat, aby czuła się bezpieczna i szanowana, aby czuła, że prawo stoi po jej stronie, a ktoś kompetentny i skuteczny zadba o jej interesy. Tylko w takich warunkach jest szansa na współpracę z jej strony.

„Przemoc domowa” to pojęcie szersze niż przemoc w rodzinie: sprawcami są często również byli małżonkowie, partnerzy i inni domownicy. Dzieci – świadkowie przemocy – są też osobami nią dotkniętymi. Przemoc domowa nie jest już sprawą prywatną. Przemoc to nie tylko przemoc fizyczna. Wprowadzono też pojęcie przemocy ekonomicznej na skutek uzależnienia finansowego ofiary od sprawcy. Definicja tego pojęcia wymaga jednak zdecydowanie doprecyzowania.

Dostosowanie procesów statystycznych to uwzględnienie płci osoby pokrzywdzonej, a nie tylko sprawcy. Gromadzenie danych jest niezwykle istotne - nie da się zwalczyć negatywnych zjawisk bez prawidłowej diagnostyki.

Prof. Monika Płatek wyjaśniła, dlaczego wprowadziliśmy tę konwencję, co za jej przepisami stoi, jak należy używać sprawiedliwości w sposób racjonalny. Bo ta konwencja daje na to szansę. Aby zrozumieć, dlaczego ktoś, kto oświadcza miłość, wybija zęby, konieczne jest zrozumienie, że poza przemocą strukturalną jest i druga, kulturowa. To, co kulturowe, niewidoczne – to jest ratio legis, czyli uzasadnienie wprowadzenia konwencji. Warto wspomnieć, że termin płeć społeczno-kulturowa stanowi element polskiego prawa od 1992 r., nazwany wprawdzie innymi słowami w innych wcześniejszych aktach.

Przemoc oparta  jest na niższości kobiet. To one, postrzegane jako niższe i gorsze, zgodnie z tradycją stają się ofiarami przemocy. Łatwo sobie to uzmysłowić na przykładzie ściągalności alimentów. Nasze urzędy nieźle ściągają podatki, komornicy skutecznie ściągają długi, szwankuje natomiast kompletnie ściągalność alimentów. Przepisy na to pozwalają. Pozwalają na to, bo pewna grupa społeczeństwa jest dyskryminowana. Winne jest myślenie stereotypami, błędne rozumienie tego, co „naturalne”.

– Przemoc zabija po kawałku i nie dzieje się z dnia na dzień – mówiła Renata Durda. Każda reakcja przychodzi po czasie. Nie da się całkowicie zlikwidować przemocy. A jak chronić ofiary? Zapobiegać. Skupmy się więc na profilaktyce, aby zmniejszyć skalę. Całodobowego telefonu ogólnopolskiego wciąż nie ma. Należy zwiększyć uprawnienia ofiar, traktować je z należytym zrozumieniem i godnością. Prawo nie może działać na niekorzyść ofiary, a u sprawców zwiększać poczucie bezkarności. To podstawowe założenie konwencji. Sprawcy nie powinni pociągać za sznurki. Zapominamy też, że nie są oni właściwie karani społeczne, czyli napiętnowani przez otoczenie. Można stosować tzw. metody miękkie w pracy ze sprawcami, które lepiej działają niż te twarde. Dążyć konsekwentnie do trwałej zmiany zachowania sprawcy, nie czekać, aż wydarzy się najgorsze. Być o krok przed sprawcą… Niemożliwe stanie się możliwe po świadomej zmianie myślenia wszystkich pracujących na różnych etapach wymiaru sprawiedliwości. To nie na ofiarach spoczywa ciężar wdrożenia zmian. To system sam ze sobą powinien zrobić porządek. Do tego należy dążyć. 

                                                    

                                                                      Ewa Maciąg