Polski English Français
Kongres Kobiet
Kongres Kobiet

  

Cykl "Kongres Kobiet po jasnej stronie mocy": "My też jesteśmy przyrodą"

Dodano: 3 lutego 2016

Od dwóch miesięcy wszystkie progresywne siły tego kraju zostały wyrwane z letargu i zmuszone do wystąpienia w obronie demokracji, wolności słowa, państwa prawa, prawa do prywatności. Ale okazuje się, że wraz z przekazaniem władzy absolutnej niekoronowanemu królowi Jarosławowi i jego żołnierzom, zmuszeni też jesteśmy do intensywniejszej niż dotychczas obrony otaczającego nas świata żywego i naszego środowiska życia, zapewniającego nam biologiczne przetrwanie i zdrowie.

Nie znaczy to, że poprzednicy pozwalali nam spać spokojnie. Od lat środowiska proekologiczne starały się zmusić kolejne rządy do poważnego traktowania zmian klimatu i ich przyczyn i skutków, intensywnej walki ze smogiem, ochrony wód zgodnie z Ramową Dyrektywą Wodną i dyrektywą o ochronie wód podziemnych, poważnego traktowania zieleni w miastach, wprowadzenia strategicznej polityki miejskiej uwzględniającej nie tylko ekonomiczne, ale też biologiczne warunki życia mieszkańców. Podobnie z przyrodą żywą: ochrona różnorodności biologicznej była i jest mało chodliwym sloganem, strefy Natura 2000 nie mogą doczekać się swoich planów ochrony, drzewa stały się wrogami kierowców i samorządów, a lasy przedmiotem intensywnej produkcji drewna, a nie bogatymi, potrzebnymi nam wszystkim, ale też mającymi wartość samą w sobie, ekosystemami.

Najgorsza jest sytuacja zwierząt, zarówno tych domowych, naszych kochanych czworonogów, które stały się łatwymi ofiarami mafijnego biznesu żerującego na ich masowej bezdomności i krzywdzie, jak i tych hodowlanych, które straciły wszelką podmiotowość istot żywych, inteligentnych i czujących – hodowane w przemysłowych masowych fermach futrzarskich, mięsnych, mlecznych i kurnikach, karmione importowanymi paszami GMO, faszerowane prewencyjnie antybiotykami i zabijane taśmowo w nieludzki sposób.

Nie lepsza jest sytuacja zwierząt dziko żyjących zaliczanych do łownych. I tu niestety solidarność świata myśliwych działa ponad podziałami, tyle, że dziś ministrem środowiska został zapalony myśliwy, od kilku lat próbujący zmieniać i tak niewystarczające prawo łowieckie, aby usuwać jak najwięcej ograniczeń w wolnym zabijaniu dla przyjemności coraz mniej licznej zwierzyny i ptaków.

Próba posłów PIS wprowadzenia do ustawy listy gatunków zwierząt, na które wolno polować, dopuszczając jedynie jednostronną możliwość dopisywania przez ministra środowiska nowych gatunków, jest niewątpliwie wyrazem lęku przed rosnącą opozycją obywateli wobec tradycji, która nie ma uzasadnienia w epoce antropocenu, gdy gatunki wymierają w tempie nieznanym w historii naszej planety. 

Projekt posłów PIS dopuszczał też używanie żywych zwierząt w szkoleniu i próbach pracy psów myśliwskich, legalizując tym de facto znęcanie się nad zwierzętami w sprzeczności z ustawą o ochronie zwierząt.

Jednak najniebezpieczniejszą propozycją tego projektu była legalizacja rewolwerów dla myśliwych (116 tys. osób), bez obowiązku okresowych badań lekarskich, jakim poddani są inni użytkownicy broni. Być może taka kuriozalna propozycja jest wynikiem prowojennej polityki PIS (a to jest inny temat, którym powinny poważnie zainteresować się kobiety!), bo trudno traktować poważnie wysuwany argument o konieczności ułatwienia dobijania cierpiących rannych zwierząt.

Projekt zawierał jeszcze kilka wątpliwych propozycji oraz nie uwzględniał zasadniczych postulatów organizacji społecznych, które próbowała wprowadzać w poprzedniej kadencji marszałkini Wanda Nowicka: zakazów udziału dzieci w polowaniach, używania amunicji ołowianej, dokarmiania zwierzyny oraz polowań zbiorowych.

Co prawda król Jarosław tym razem kazał wycofać swoim posłom projekt ustawy, ale możemy być pewni, że jego minister Szyszko prędzej czy później z nim powróci. Póki co skupi się na próbie przeforsowania masowych wycinek drzew w Puszczy Białowieskiej, którą organizacje ekologiczne próbują od lat objąć ochroną jako park narodowy (na wzór Białorusi) i zgodnie ze statusem światowego dziedzictwa Unesco. I tu też naszym obowiązkiem jest ochronić to niezwykle cenne świadectwo naszej przyrodniczej przeszłości przed piłami żądnych zysków leśników – dla naszych dzieci i następnych pokoleń.

Ekolożki wszystkich opcji łączmy się!

Ewa Sufin-Jacquemart

 

 

 

 

Ewa Sufin-Jacquemart – socjolożka, absolwentka UW i paryskiej Sorbony oraz studiów magisterskich z zakresu rozwoju lokalnego, zrównoważonej turystyki i środowiska na Uniwersytecie Versailles-St Quentin-en-Yvelines we Francji. W latach 2007-2011 dyplomatka w Ambasadzie RP w Luksemburgu. Od maja 2011 r. mieszka w Polsce. Zarządza Fundacją Strefa Zieleni, wspiera działania skierowane na zrównoważony rozwój lokalny i wzrost świadomości ekologicznej Polek i Polaków.

Jest członkinią Rady Programowej Kongresu Kobiet. Pomysłodawczynią i organizatorką Centrum Zielonego na odbywających się w Warszawie corocznych ogólnopolskich Kongresach Kobiet (#8KongresKobiet 13-14 maja 2016, Torwar)

 

Fot. Ewy Sufin (wyżej) i innych ekolożek (niżej) z Marszu Entów w obronie Puszczy Białowieskiej