Polski English Français
Kongres Kobiet
Kongres Kobiet

  

Cykl "Kongres Kobiet po jasnej stronie mocy": "Czy cieszy was program 500 plus?"

Dodano: 4 lutego 2016

Każdy się cieszy, gdy dostaje jakiekolwiek pieniądze. A 500 zł na dzieciaka i więcej – to dopiero gratka! Dzięki obietnicy 500 plus PiS wygrało wybory, choć nie do końca wiedziało komu dać, dlaczego, z jakich pieniędzy i czy w ogóle da. Teraz wie, że da, ale nie wszystkim. Nie da samotnym matkom – o czym właśnie zawiadomiła rzeczniczka PiS – i nie da pierworodnym (o ile zostali jedynakami), co jest niezgodne z prawami głoszonymi przez Biblię, gdzie pierworodni dostawali wszystko. Co na to Kościół?

W mojej opinii pomysł 500 zł plus jest pomysłem propagandowym i ideologicznym. Propagandowym, bo dzięki niemu PiS wygrał wybory i utrzymuje ciągłe poparcie. Ideologicznym, bo chodzi nie tylko o dzietność, ale o tradycję i tradycyjną rodzinę, taką, jaką wspiera Kościół. Podstawą społeczeństwa nie jest dziś jednostka, ale rodzina i to z sakramentem, gdzie mama rodzi, wychowuje i pracuje nieodpłatnie na rzecz mężczyzny, a mężczyzna jest jedynym żywicielem rodziny. PiS nie jest zainteresowane samotnymi matkami, z jednym dzieckiem, bo jedno dziecko nie poprawia naszej demografii, a samotna matka z pewnością nie jest „matką tradycyjną”, więc po co się nią przejmować. W dodatku samotne matki nie stanowią żadnej siły politycznej, więc PiS spokojnie może mówić głosem swojej rzeczniczki, że jeśli chcą być brane pod uwagę, to niechaj wyjdą za mąż i rodzą po bożemu.

PiS nie jest też zainteresowane in vitro, co pokazuje, że ideologia jest ważniejsza niż demografia. PiS nie chce bowiem powiększać narodu kosztem utraty poparcia hierarchów. 

Ktoś, kto myśli, że wydłużenie do roku urlopów macierzyńskich lub bonus w postaci gotówki zwiększy dzietność – myli się. Tak, jak myliło się PO, gdy wydłużyło urlopy macierzyńskie. Jedynym ich efektem była utrata pracy przez kobiety, które łakomie się na te urlopy rzuciły. Tylko co potem? Liczyć na męża przy tak dużej liczbie rozwodów i tak niskiej ściągalności alimentów? Czy liczyć na państwo, które da 500 złotych i każe siedzieć w domu, bo PiS ceni tradycję a nie pracę i niezależność kobiet. Trochę jak w islamie. PiS jest wrogiem żłobków, przedszkoli (te 500 zł na dzieci wystarczyłoby do zaspokojenia więcej niż połowy zapotrzebowania na przedszkola) i lubi, by dzieci nie uczyły się zbyt wcześnie (do siedmiu lat widzi je u boku mamusi). Byleby dzieci zbyt wcześnie się nie uczyły, a kobiety miały czym się zajmować w domu i nie zajmowały mężczyznom miejsc pracy.

Gdyby komukolwiek zależało na podniesieniu współczynników demograficznych, to mógłby zobaczyć, jak to się robi we Francji, gdzie jest najwyższy współczynnik przyrostu naturalnego przy jednoczesnym szacunku wobec wszystkich praw kobiet. Znacząca liczba kobiet wychowujących dzieci pracuje nie dlatego, że musi, ale dlatego, że chce. Mają zapewnioną opiekę żłobkową, przedszkolną, domową. A państwo inwestuje w naukę, kulturę, sport i przyszłość dzieci, a nie bezpośrednio w domowe budżety, nad którymi tradycyjnie władzę ma mężczyzna. I ten, co pracuje i ten, co pije. Poza tym… dziecko poczeka. 500 złotych przyda się na coś innego.

Uważam, i stoją za mną dane demograficzne, że kobiety chętniej rodzą, nie tylko wtedy, gdy mają zapewnione długoterminowe bezpieczeństwo socjalne dla siebie i dla dzieci, ale również wtedy gdy traktuje się je podmiotowo, jako istoty wolne, które mogą się realizować na różne sposoby, nie tylko w macierzyństwie. W Wielkiej Brytanii kobiety mają pracę, wszystkie prawa reprodukcyjne (edukację seksualną, antykoncepcję, prawo do aborcji, do bezpłatnego in vitro), niezależność. Mogą więc wybierać i najczęściej wiedzą, kiedy się zdecydować na odpowiedzialne rodzicielstwo. Tam jest łatwiej. Tu kobiety traktowane są jak inkubatory, a przymus rodzenia spowodowany brakiem praw reprodukcyjnych ubezwłasnowolnia je. Wydamy więc miliardy z naszych własnych kieszeni, żeby zafundować PiSowi sny o demograficznej potędze. I na snach się skończy. A żłobków jak nie było tak nie będzie.

Prof. Magdalena Środa 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zachęcamy też do lektury rozszerzonej wersji tekstu w portalu "natemat":

magdasroda.natemat.pl