Polski English Français
Kongres Kobiet
Kongres Kobiet

  

Centrum duchowe na VII Kongresie Kobiet

Dodano: 24 września 2015

Centrum Duchowe

 

Relacja z Sesji „Uczucia wyższe jako duchowe Skrzydła niosące do krainy, w której nie będziesz niczyim wrogiem”. Prowadząca Ewa Woydyłło-Osiatyńska.

 

Sala była pełna, wszystkie miejsca siedzące zajęte, a uczestniczek spotkania wciąż przybywało, zajmowały miejsca na podłodze. Prowadząca warsztaty na wstępie przedstawiła się, zaznaczając z żalem, iż ze względu na ograniczony czas oraz dużą liczbę osób nie może dać takiej samej szansy uczestniczkom spotkania. Po krótkim wstępie  Ewa Woydyłło-Osiatyńska przeszła do tematyki warsztatów, i tu zaskoczenie! Psycholożka stwierdziła, że Centrum Duchowe, to… fanaberia na Kongresie, bo to nie jest kongresowy temat! Duchowość jest to coś, co mamy w środku. Kongres zaś zajmuje się tym, w czym uczestniczymy na zewnątrz, ale jednocześnie od tego, co mamy w środku, zależy Kongres. To, co mamy w środku, napędza nasze działania, nadaje życiu sens, od tego też zależy jakość naszego życia.

Jak wytłumaczyć i zrozumieć duchowość? Jakie są pierwsze skojarzenia, kiedy mówimy o duchowości? Czy słowo „duchowy” ma wydźwięk pozytywny czy negatywny? Czy np. gniew, zawiść, złość, ponuractwo mają związek z duchowością?

Następnie Ewa Woydyłło rozpoczęła opowieść o tzw. zwykłym życiu. Na przykładzie relacji z własnych doświadczeń związanych z: wypitym mlekiem, rozbitym reflektorem, paleniem papierosów, opieką nad chorym ojcem, sąsiadką Marylą, która w tych wszystkich historiach wykazała się życiową mądrością, uczestniczki spotkania miały możliwość uświadomienia sobie, jakie uczucia wyższe towarzyszą nam w codziennym życiu.

Ewa Woydyłło mówiła, jak ważne jest, abyśmy wszystkie i wszyscy nauczyli się sztuki podtrzymywania dobrych relacji – gdybyśmy mieli i miały taką umiejętność, wtedy nam wszystkim żyłoby się znacznie lepiej. Zdolności do wybaczania i nauczenie się tego, co trzeba robić, aby nie nosić w sobie poczucia krzywdy, zdolność do poświęcenia się, troski, empatii, wyrozumiałości, i na koniec – mądrość… Ewa Woydyłło-Osiatyńska mówiła o tym, jak te cechy, umiejętności są ważne, zaznaczając przy tym, że są ludzie, którzy po prostu je mają i potrafią z nich korzystać w sposób naturalny.

Cechy, które czynią człowieka otwartym na doznania duchowe, nie są górnolotne, nie są stanem jakiegoś uniesienia – to jest życie według pewnych reguł, które ludzi łączą, a nie dzielą. Takie cechy, jak: współczucie, empatia, wyrozumiałość, przyjaźń, miłość, poczucie humoru, uczciwość, ofiarność „są nakierowane na innego człowieka”. Jeśli odnajdziemy je w sobie i wypielęgnujemy, to nasze życie bardzo zyska duchowo.

Opowieść o Maryli, którą chcielibyśmy mieć za sąsiadkę, Ewa Woydyłło przytoczyła celowo, by uświadomić uczestniczkom warsztatów, jakie to jest proste, nauczyć się wybaczać, być tolerancyjnym, uczciwym człowiekiem.

Na zakończenie spotkania Ewa Woydyłło-Osiatyńska mówiła o tym, że przykład wcześniej wspomnianej sąsiadki ma stać się prostym sposobem na skorygowanie własnych nawyków, odruchów i wrodzonych, a także wyssanych z mlekiem matki, przekonań. Czasem człowiek – w gruncie rzeczy – nie jest odpowiedzialny za to, że nabiera pewnych przekonań, które ktoś nam sączy.

 

Mariola Fanselow