Polski English Français
Kongres Kobiet
Kongres Kobiet

  

Barbara Labuda - z doświadczeń polityczki – cz.3

Dodano: 2 listopada 2014

Barbara Labuda

Barbara Labuda - Świat nie potrzebuje naszego umniejszenia. Świat potrzebuje naszego przekazu, naszego głosu, naszej siły charakteru, odwagi, niezależności umysłowej i krytycznego podejścia do różnych rzeczy!

 

Nie przejmować się za bardzo!

Należy zastanawiać się nad sobą, wybierać odpowiednie cele, wiedzieć, że cię zaszczują na śmierć, że będą patrzeć i wyciągać wszystko co najgorsze. Dlatego trzeba pamiętać m.in. o tym, żeby doskonale wypełniać wszystkie oświadczenia majątkowe i nie pić publicznie, bo będą się nas bardzo czepiać. Jednak kiedy już te ataki są, nie przejmować się nimi tak bardzo. Oczywiście, że życie polityczki, polityka składa się z takich ciemniejszych stron. To jest oczywiste. Poniekąd jest to zrozumiałe, bo musimy być kontrolowane, kontrolowani i muszą o nas wiedzieć wszystko, a przynajmniej jak najwięcej. Później, ludzie w zależności od tego jaki jest ich stan samorozwoju i poziomu, wyciągają z tego bądź skrajnie negatywne wnioski i nas skrajnie źle oceniają, bądź średnio, albo bardzo łagodnie. Spróbujmy zawsze myśleć o tych co łagodnie nas oceniają. I którzy potrafią powiedzieć dziękuję - Tu mam ten skwerek czy oczyszczalnię ścieków, szkołę czy ten wspaniały program dla dzieci "drugie śniadanie", np. zdrowe, ekologiczne, wegetariańskie. Jestem wegetarianką i marzę o tym, żeby zrobiono taki program w szkołach - wegetariańskie śniadanie. Więc, po pierwsze, nie przejmować się sobą tak strasznie. Wiedzieć, że czasem będzie ciężko, ale czasem będzie wspaniale.

 

Zmianę świata zaczynamy od siebie

Do polityki idziemy po to, żeby coś zmieniać, żeby polepszać i żeby także zmieniać siebie, bo zaczynamy zmianę świata od siebie. Inaczej ona jest niemożliwa. Nie mogę powiedzieć, jak świat się zmieni to będzie lepiej, a ja pozostanę taka jaka jestem. Nieskalana. Więc muszę zacząć od siebie.

 

 

Nieście światełko oświaty!

Samorządność i decentralizacja w Polsce są cudowne, ale zastanawiam się czy nie za bardzo zdecentralizowaliśmy kraj w latach '90. Małe miejscowości, większe i całe regiony są teraz trochę państewkami w państwie, i niektóre stały się bastionami wstecznictwa. Dla mnie to jest coś przerażającego. Wstecznictwa myślowego, światopoglądowego i decyzyjnego. I często budują się układy, które zobaczyłam m.in. dzięki Kongresowi. Jak wiecie objeżdżam różne nasze Kongresy Regionalne. Kocham Kongres Kobiet, uwielbiam te spędy, bardzo się dobrze na nich czuję i dziękuję Ewie Jeżak za ostatni, na którym byłam w Koninie, a wcześniej w Łodzi było też wspaniale. Przy okazji zobaczyłam jak się zachowują samorządowcy i dla mnie to było czasem porażające. Niesamowita mizoginia, czyli niechęć i wzgarda wobec kobiet przez mężczyzn, którzy sprawują władzę w tych miejscach. Oni nie wiedzą, że tacy są. Oni po prostu tacy są i już. I to jest wspaniałe, że oni np. przy pełnej sali jednego z kongresów witają nas i uważają, że to jest piękne powiedzieć - nigdy jeszcze, od lat nie widziałem tylu pięknych pań na sali. A my siedziałyśmy ze spuszczonymi głowami, bo dla nas piękno nie jest najważniejszym kryterium i wiadomo, że to jest pseudokurtuazja.  Dla mnie np. jest ważne, żebym była zdrowa. Nikt z nich nie powie - ile tu widzę zdrowia! Jak byśmy wszystkie wyglądały bardzo zdrowo. Mówiąc krótko, chodzi mi o utrwalanie się bardzo skostniałego modelu życia społecznego, także rodzinnego, relacji międzyludzkich, które są w niektórych samorządach, w bardzo wielu miastach, miasteczkach i wsiach. Bardzo będę wdzięczna jak się dostaniecie - czego wam życzę z całego serca - żeby o tym pamiętać, czyli nieść światełko oświaty w te miejsca. One są naprawdę bardzo zatęchłe i często są zwyczajnie bardzo silnymi, coraz silniejszymi układami towarzysko, bym powiedziała, przepraszam niestety - klerykalnymi. I to są całe miasta. Nie będę wskazywała po nazwie, np. Krakowa czy innych, ale takich miejsc jest bardzo dużo. A naszym zadaniem jako Kongresu Kobiet jest zmienianie tego. Wystarczy ta idea. Z tą ideą iść do samorządu i mówić - ja to będę zmieniała i po to, żeby zmieniać będę musiała szukać sojuszniczek i sojuszników.

 

Musimy absolutnie siebie lubić i szanować

Jako polityczka z wieloletnim doświadczeniem mam w pamięci różne sytuacje. Jednak nigdy nie spotkałam się z tym, aby mężczyźni zastanawiali nad tym czy mają motywację? Po co idą? Ile wiedzą? Czy się na czymś znają? Jak będą przeżywać krytykę? W życiu by tego nie robili.  W nich jest święte przekonanie, że są niezwykle cenni, że najcenniejszą rzecz jaką mogą dać społeczeństwu to samych siebie. Wobec tego my tak samo! To jest bardzo fajna rzecz powiedzieć - najcenniejszą rzecz, jaką chcę dać mojej wspólnocie lokalnej w Koninie, we Wrocławiu, w Krakowie, Lublinie, Szczecinie, w Kowalach Oleckich to jestem ja! Z tym co myślę, co robię, co czynię, co chcę dalej zrobić!  Musimy absolutnie siebie lubić i szanować. Nie możemy same siebie umniejszać. To jest złe. Świat nie potrzebuje naszego umniejszenia. Świat potrzebuje naszego przekazu, naszego głosu, naszej siły charakteru, odwagi, niezależności umysłowej i krytycznego podejścia do różnych rzeczy.

 

Możemy przeskoczyć mężczyzn!

Dwa razy wygrałam z drugiego miejsca, ilością głosów dwukrotnie większą, niż szef mojej partii. Nie mówię tego, żeby się przechwalać, ale żeby wam powiedzieć, że możecie przeskoczyć faceta, który jest szefem waszej partii i legendą Solidarności. Z różnych miejsc możecie skoczyć i prześcignąć resztę. Miałam koleżankę w PSL-u, która wygrała z 12. miejsca. W normalnej, starej demokracji, jak ktoś osiąga taki wynik, nie dość, że wygrywa i to dwukrotną siłą głosów, do tego przeskakuje szefa partii, to natychmiast mu się proponuje jakąś bardzo ważną funkcję, bo widać, że naród go chce, że ta osoba ma przywódcze cechy, w dodatku ta kobieta wie co zrobić i jak przemawiać do ludzi. Co zrobili moi koledzy? Wyrzucili mnie z partii. A co ja zrobiłam? Nie przejmowałam się z tym. Troszkę było mi przykro, ale chcę wam powiedzieć, że nie trzeba się przejmować tak bardzo. Oczywiście trzeba sobie znaleźć inne miejsca i ja sobie znalazłam, ale trzeba wiedzieć, że coś takiego może się zdarzyć, bo jesteś za dużą konkurentką czasem.

 

Mówić to, w co się naprawdę wierzy – siła charakteru i odwaga

Mówić to, w co się naprawdę wierzy. Mieć swoje własne przekonania i z nich nie odstępować, jeśli się je uważa za bardzo ważne. Ludzie to też odbierają. Także na poziomie niekoniecznie słownym. Doskonale wiedza czy kombinujecie, ściemniacie, manipulujecie czy mówicie prawdę. Swoją prawdę. Ja nie mówię, żeby ona była obiektywną prawdą. Mówię, żeby to była moja prawda. Ludzie to odbierają. Mimo, że wybrało mnie wiele osób o konserwatywnych poglądach, mimo mojego zdecydowanie antyklerykalnego przekazu w czasie kampanii - mnie wybrali. Przypuszczam, że z tego właśnie powodu. Prawdopodobnie dali mi premię za siłę charakteru i odwagę, i to wam polecam, to warto mieć.

Barbara Labuda podzieliła się swoimi doświadczeniami w Centrum Samorządowym VI Kongresu Kobiet.

dr Barbara Labuda - Ministra Świeckości Państwa i Wielokulturowości w Gabinecie Cieni Kongresu Kobiet. Laureatka Nagrody IV Kongresu Kobiet. Założycielka Grupy Parlamentarnej Kobiet. Autorka ustawy znoszącej cenzurę, trwającą w Polsce przez 45 lat. W latach 70. działaczka opozycji antytotalitarnej związana z KOR, a następnie, z „Solidarnością”. Przez 8 lat posłanka na Sejm RP, współzałożycielka Unii Demokratycznej (późniejszej Unii Wolności). Przez 9 lat ministra, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP, gdzie kierowała Biurem ds. Społecznych, Kultury i Współpracy z Organizacjami Pozarządowymi. W latach 2005-2010 Ambasadorka RP w Wielkim Księstwie Luksemburga. Odznaczona przez prezydenta Francji orderem Legii Honorowej za wkład w obronę praw człowieka oraz działalność w dziedzinie kultury i polityki społecznej. Autorka wielu publikacji o charakterze naukowym i politycznym.

 

Z doświadczeń polityczki/samorządowczyni - cz. 1 - Helena Żukowska, Ewa Jeżak

Z doświdczeń polityczki/samorządowczyni - cz. 2 - Joanna Mucha

 

Opracowanie i red. Marzena Chińcz